-
Sagi rodów Altory - Młody król…
Data: 02.03.2022, Kategorie: saga, średniowiecze, władcy, służące, różne, Autor: CichyPisarz
... i jeszcze poleniuchuje. Mógł. Nie miał żadnych obowiązków. Zjadł dwa bażancie udka, ser i podpłomyk, a że był głodny, rwał wypiek jak wygłodzona bestia. Wszystko popił smacznym słodkim winem, które regularnie sprowadzano na potrzeby władcy z państw frankijskich, z którymi Królestwo Rafen od dawna utrzymywało dobre stosunki handlowe. Odstawił srebrny kielich na tacę i kończąc wyborną ucztę, głośno beknął. - Zabieraj! - rzucił syty małolat, patrząc na tacę z resztkami i siedząc na łożu przeciągnął się, warcząc przy tym jak wojenna bestia przed potyczką z wrogiem. - Jaśnie pan jeszcze sobie czegoś życzy? - opuściła uniżenie głowę służka, zbierając kawałki sera, mięsa i największe okruchy chleba z pościeli. - Aaa... czemu nie! - krzyknął rześkim głosem, bo po kościach przebiegła budząca go do życia energia. - Stój! Nie ruszaj mi się teraz - nakazał wesołkowatym głosem, kiedy dziewka sprzątała po jego posiłku, a jego pewna w działaniu dłoń sunęła pod spodnią lnianą suknią niemłodej już kobiety, ale za to, w ocenie królewicza, jeszcze urodziwej. - Jaśnie panie!!! - wzburzyła się śmiałością młodzika, ale nie śmiała powiedzieć niczego więcej, tym bardziej uciec biodrami przed już masującą srom dłoń. Wciąż rzucała zbierane resztki jedzenia na tacę, tyle że teraz nieco bardziej nerwowo. - Ester!!! - przedrzeźnił ją rozbawionym tonem. Wiedział, że kobieta protestowała dla zasady. Przecież już ją „poznał”, kilka razy. Zresztą wszystkie zawsze tak robiły, kiedy on ...
... pchał łapy między ich uda, obłapiał tyłki, albo wpychał dłonie w cycki. Mógł. Miał gdzieś te ich protesty i miny skrzywdzonych dziewczynek. Służyły mu i powinny czuć z tego tytułu satysfakcję, że raczył się nimi zainteresować. Właśnie szukał wejścia do norki, która o dziwo już prosiła się o odwiedziny, co wyczuł na koniuszkach zadbanych palców. Kobieta stała posłusznie i patrzyła w odległy kąt komnaty, na gobelin przedstawiający scenę z polowania, gdzie kilku jeźdźców gnało za turem, któremu między nogami plątała się sfora ogarów. Milcząco poddawała się eksploracji. Wzięła głębszy wdech i cichutko jęknęła, kiedy dwa palce Magnara wślizgnęły się w tunel, po chwili zacisnęła usta, jakby bojąc się wydusić z gardła jakąkolwiek werbalną oznakę buntu. A może przyjemności? Z jej wyrazu twarzy nie dało się nic wyczytać, zdawała się być posągowa. - Ester - wybudził ją z poddańczego letargu nad wyraz łagodnym głosem - pora dosiąść pańskiego rumaka - prawie wyszeptał, śmiejąc się i spoglądając na haftowaną derkę, pod którą coś się poruszało. To jego dłoń szykowała kuśkę do zabawy. - Ależ panie! - udała spłoszoną i oburzoną zachcianką młodego królewicza. - Co by na to powiedzieli król i królowa? – Zawsze mu to mówiła tonem przerażonej porządnej pani. - Niczego nie będą wiedzieć - parsknął. - Wskakuj! - dynamicznym ruchem odrzucił derkę, dumny ze sterczącego masztu, a oczy Ester rozbłysnęły zaskoczeniem, jakby pierwszy raz dostąpiła zaszczytu zobaczyć męskość królewicza. Za ...