-
Sagi rodów Altory - Młody król…
Data: 02.03.2022, Kategorie: saga, średniowiecze, władcy, służące, różne, Autor: CichyPisarz
... chwilę wcześniej drzwi zaskrzypiały, co pozwoliło młodej służce chociaż zarzucić na nogi podciągniętą wcześniej spódnicę i zakryć łono, w które wpatrywały się głodne sprośnych widoków oczy. - Gerduniu tutaj! - zwróciła na siebie uwagę słodziutkim głosem. - Poprawiam poduszki - usprawiedliwiła się, dla potwierdzenia poklepując jedną, by nadać jej wrażenia puszystości, a przede wszystkim celowości podjętej czynności. Nadal leżała na boku, nie była w stanie wstać, by nie ryzykować, że coś jej z między ud wypadnie. Próbowała się ratować przed gniewem doświadczonej przełożonej pozorancką postawą. - Próżnujesz dziewucho, a ja sobie ręce po łokcie urabiam! Dziś tyle spraw na głowie!- napomniała podwładną, ale już spokojniejszym tonem. Nie widziała wszystkiego, bo zasłony łoża, nawet związane wstążką z rzeźbionymi drewnianymi filarami, spełniały swoją rolę i ukryły "zapracowaną" Mari. - Ty mi się tu zabawiasz, a ja cię potrzebuję na dole! - dodała dla zasady, by wcześniejsza złość nie była uznana za przesadną. Dziewka, kiedy usłyszała zarzut z zabawianiem się, drgnęła, ale szybko zrozumiała, że zarządczyni mówiła tak, jak to zwykła w tego typu sytuacjach mawiać. Odetchnęła, bo naprawdę była blisko kompromitacji. - Gerduniu, jak tylko skończę zaraz przybiegnę! - prawie zaśpiewała wdzięcznym głosem, by zmniejszyć czujność gospodyni, a przede wszystkim ją uspokoić. - Ino chyżo! Powtarzam ci kolejny raz - nie próżnuj, bo cię ktoś zastąpi! - pokiwała dyscyplinująco palcem, ...
... ale słysząc ciągłe energiczne poklepywania dłoni o kolejne poduszki i narzuty, poczuła ulgę, bo wyglądało, że dziewczyna nad wyraz sumiennie wypełniała swoje obowiązki. Gospodyni wyszła energicznym krokiem, by sprostać dzisiejszym zadaniom. Kilka minut później do sali jadalnej wbiegła pełna energii i zarumieniona na policzkach Mari z wesołym: "Zrobione! W czym Gerdunii pomóc?" Magnar odkąd tylko otworzył oczy, już się nudził, co gorsze wiedział, że dzisiaj kolejny dzień nie zanosiło się na jakieś atrakcje na dworze. Z polowania dopiero co wrócił, ukontentowany co prawda, ale ile można wspominać dwa własnoręcznie ubite odyńce i ustrzelone z łuku jelenia i dwie łanie. O drobnicy nawet nie chciał myśleć, bo liczne zające, lis i borsuk były dla niego nic niewartymi wspomnieniami. No i wieczorami, po zakrapianej piwem i miodem uczcie, w swoim namiocie bałamucił do woli hożą pomocnicę kucharki. Te beztroskie wieczory bardzo mu się podobały, choć dziewka była pulchna i nie pachniała jak dama dworu. Szczególnie ruchawa też za bardzo nie była, ale dziurkę miała ciasną, a i wilgoć w norce utrzymywała się bardzo długo, co pozwoliło nad wyraz długo cieszyć się przyjemnością. Po dwóch nocach z królewiczem szparka już taka ciasna nie była, a i energia z niej uszła, bo w dzień, kiedy usługiwała, wyglądała na wyczerpaną i senną. Magnar nie lubił takich poranków, które zwiastowały kolejny nudny dzień na zamku, uznał więc, że śniadać będzie w łóżku, a później zakopie się w pościel ...