-
Sagi rodów Altory - Młody król…
Data: 02.03.2022, Kategorie: saga, średniowiecze, władcy, służące, różne, Autor: CichyPisarz
... była też najlepiej poinformowaną w zamku plotkarą. Właśnie ustawiała flakony z pachnidłami pochodzącymi z najróżniejszych stron Cesarstwa Altory, w tym najcenniejszymi - zamorskimi, co zmieniło jej obowiązki w udział w wytwornym przyjęciu. Wystarczyło zamknąć oczy i wdychać egzotyczne wonie, a zmysły szybowały ku szczytom gór, pod same obłoki. Kropelkę ulubionego kwiatowego zapachu wypełniającego bursztynową barwą szklaną karafkę, dyskretnie nałożyła na szyję i energicznym, prawie tanecznym, krokiem zmierzała do pokoju garderobianego, by uporządkować umieszczone w wielkich rzeźbionych skrzyniach szaty. Miała na to sporo czasu, bo pani wybrała się na przejażdżkę, a dziewczyna w innych częściach baszty nie chciała się pokazywać, by nie zaprzęgnięto jej do jakichś nielubianych prac. Już wszystko posprzątała i ułożyła na swoich miejscach, od kilku minut przechadzała się po komnacie wchodząc w buty księżnej i wydając polecenia służbie. Wyobraziła sobie, że jest uwięzioną damą i czeka na wybawcę. W jej wyobraźni nagroda dla śmiałka (zawsze przystojnego i majętnego) była jedna. Wszyscy mężczyźni liczą tylko na jedno, nawet jej wybawca, rycerz o czystym sercu. Tu spojrzała na ogromne łoże z baldachimem i bordowymi wyszywanymi zasłonami. Jak mówiła Brunhilda: "Łup z wyprawy do państwa Franków, z którego z mężem nawet nie skorzystała." Ironia losu. Ranny książę przypłynął z tym osobliwym prezentem dla żony i nie było mu dane zażyć w nim rozkoszy, bo wkrótce zmarł od zakażonej ...
... rany uda. Ale Mari za to korzystała z łoża często. Kiedy pani wybierała się poza zamek, służka często kładła się na miękkim posłaniu, opatulała się wytworną zdobioną pościelą, jak zawsze marząc o majętnym rycerzu - wybawcy, z którym dzieli życie. Tak uczyniła też tego dnia. Leżała rozmarzona, wdychała woń z pewnością niebiańskich kwiatów, który jakiś mag zamienił w płyn, którego kropelka wtarta w pospolitą szyję wystarczała, by urzeczona jego zapachem, poczuła się księżniczką. Wiedziała, że ma czas, że nikt nie przeszkodzi jej w żeglowaniu po meandrach marzeń nawet tak prostej dziewczyny, jaką była. W tym momencie przemówiła do niej natura, poczuła uścisk w podbrzuszu i ciepło w gniazdku, bo w wyobraźni właśnie się całowała z mającym co do niej poważniejsze plany możnym panem. Nie zastanawiała się. Wiedziała gdzie znajdzie dający rozkosz przybór. Z pewnością dostojnej damy - dumnej właścicielki magicznego artefaktu, sięgnęła pod atłasową poduszkę z doszywanymi frędzlami. Był. Wcisnęła go w norkę z głuchym jękiem, a głodna rozkoszy pochwa mlaskała przy każdym przesunięciu. Czasem celowo wyciągała zabawkę, by po chwili znowu wedrzeć się niczym chutliwy kochanek. Pocierała przy tym nabrzmiały już guziczek, który powodował w niej magiczny stan. Czasem gdy nie mogła w nocy zasnąć, muskała go, aż uzyskała spełnienie. - Gdzie ta leniwa dziewucha!? Gdzie to dziewczę się podziewa!? - dotarł do niej zdradzający irytację głos głównej gospodyni Gerdy. Na szczęście uchylane ...