-
Sagi rodów Altory - Młody król…
Data: 02.03.2022, Kategorie: saga, średniowiecze, władcy, służące, różne, Autor: CichyPisarz
... o czymś... porozmawiać. - Uśmiechnął się tak cwaniacko, a zarazem próżnie, że dziewka poczuła się nieswojo, domyślała się, czego chciał od niej pan. Nie było sensu się wzbraniać i próbować uników. - Tak panie, tędy - odstawiła niesiony dzban na kamienną podłogę i weszła w boczny korytarz. Kiedy tylko krótki ciasny hol spowiła ciemność, dłonie króla znalazły się na dziewczęcych drobnych pośladkach, chwilę później spódnica znalazła się na talii, a służka poczuła na odsłoniętym ciele chłód otaczających kamiennych ścian. Drgnęła, ale stała posłusznie. Wdarł się w nią. Nie wszedł, a wdarł się, nie dbając o nic, nawet nie uprzedzając. Syknęła z bólu, bo skromne nawilżenie królewską śliną tak okazałego miecza nie wystarczyło, by ułatwić penetrację. - Takie ciasne gniazdka lubię! Takhm! Na pewno lubisz się chędożyć, przyznaj - mówił jej do ucha, kiedy wprawnie potrząsał ciałem tej drobnej uległej dziewczyny. Dobrze wiedział, że na zamku wiele dziewcząt już od dziecka oddawało się za przeróżne profity. Służąca milczała. Tylko oparła drobne dłonie o zimną ścianę i oddawała się zdobywcy. Miał słabość. Dobrze o tym wiedział, ale od zawsze się tym nie przejmował. Każda niewolny człowiek w tym zamku należał do niego. Mógł robić z nim, co uważał za słuszne. Mógł każdego uwolnić, ułaskawić, mógł też ukarać batem, albo zabić. Od dziecka przywykł do zdobywania wszystkiego, czego tylko chciał, a rodzice dbali o niego jak o cud, pozwalając mu na wszystko, szczególnie kosztem ...
... służby. Był przecież jedynym męskim potomkiem, którego wymodlili po pięciu córkach. Już tracili nadzieję, a tu przyszedł na świat wymarzony syn. Szybko odkrył, że jako rozkapryszony nastolatek, tak naprawdę już wtedy władał królestwem. Rodzice dawali i wybaczali mu wszystko, a na różne wybryki patrzyli z ogromnym przymrużeniem oczu, niecnych uczynków nie widzieli wcale. Jako królewicz testował wszystkie nowe służki, a para królewska udawała nieświadomą, tak jak on teraz patrzył przez palce na wybryki Magnara. - To zaszczyt przyjmować w sobie królewską pałę - oznajmił niczym głoszący nauki kapłan. Uśmiechnął się, bo mówił tak do właścicielki każdej dobywanej dziurki. - Tak panie - wydyszała cicho, przytakując. Czuła jak ciepłe wydychane przez nią powietrze odbija się od ściany i wraca, niosąc ze sobą zapach wilgoci muru. - Nie jesteś zbyt śmiała - pożalił się. - Nie podoba ci się przerwa w obowiązkach? – badał jej nastawienie. - Jestem tu nowa. Przepraszam jeśli wasza wysokość nie jest... - tłumaczyła zlękniona, bała się kary. - Przestań! He he he! - wybuchnął głośnym śmiechem rozbawiony dramatycznie brzmiącym głosem zdobyczy. - Tym mnie urzekłaś - zdradził swoje motywy. - Powiedz gospodyni w kuchni, by dała ci dzisiaj dodatkową porcję mięsa i kaszy. Że sam król kazał - zaznaczył. - Dziękuję panie! - mruknęła jakby żywiej i radośniej, a jej szczupły tyłeczek zaczął wychodzić na przeciw mocnym pchnięciom króla jakby z nową energią, wręcz radośnie pląsał. ...