-
Kamila nauczycielka (IV). Coraz bliżej
Data: 23.03.2022, Kategorie: nauczycielka, uczeń, gra, Autor: Falanga JONS
... najwcześniej? - Sokrates – odparł bez wahania. - O, brawo, nie spodziewałam się – pokiwała z uznaniem głową. – Ile ja ci dałam na koniec roku? - Czwórkę. - Jak zaraz rozepniesz kilka guzików, to będzie piątka – Błażej na wszystko miał odpowiedź. Wzbudził lekki śmieszek u raczej markotnych kolegów. - Kto wie, kto wie – podchwyciła temat Kamila, by postrzelać do tych bardziej odpornych na wiedzę – Może i dostanie a tym, którzy siedzą w samej bieliźnie, poobniżam. - A tam Sokrates – warknął niezadowolony z przebiegu gry Bartek – Ciekawe, czy miał więcej kasy, niż mój stary. - Ale to dzięki znajomości Sokratesa i innych, ja mogę oglądać teraz dwóch chłopaków w slipkach i dwóch w bokserkach. A sama pozostaję wciąż ubrana – popisała się ripostą nauczycielka. Teraz Kamila dostała się pod trzeci, seryjny obstrzał pytań. Bawiła się dobrze, widząc, że Przemek, Błażej i Bartek nie potrafią wymyślić niczego choćby średnio skomplikowanego. W końcu przyszła kolej na Krzysztofa. Ten, zrezygnował ze swojej ulubionej tematyki, wiedząc, że wychowawczyni jest w tym silniejsza. - Już wiem – serce zabiło mu mocniej – Jaki jest największy szczyt w Bieszczadach? - Trudne... - pokiwała głową Kamila i zamyśliła się na chwilę, ale nic nie przychodziło jej do głowy – Dobra, nie mam pojęcia – poddała się, bez większego stresu, choć ta porażka nie wpłynęła dobrze na jej humor. - Krzychu, ty baranie... - jęknął Bartek, widząc, że niepozornemu mikrusowi uda się to, czego ...
... nie dokonał on. - Jedziesz chłopie, masz swoje pięć sekund chwały – zakpił z lekką zazdrością Błażej. Lekko zaczerwieniony okularnik wstał nerwowo i jednocześnie nieśmiało. Pewny siebie wzrok, lekko uśmiechniętej nauczycielki sprawił, że spuścił oczy w dół. Wśród nerwowych uśmieszków kolegów odszedł do siedzącej na łóżku wychowawczyni i wyciągnął dłoń w kierunku koszuli. Chichot kolegów stał się nieco głośniejszy. Drżącym ruchem ręki chwycił najwyżej położony z guzików i przez kilka sekund męczył się z rozpięciem go. - No co to za filozofia – wzruszyła w końcu ramionami Kamila. - Krzychu, nie macaj tyle – mruknął Błażej a guzik w końcu został rozpięty. Niczego specjalnie nie odsłonił, bo Krzysztof szybko wrócił na swoje miejsce. - No to teraz Łuki – wskazał następnego zniecierpliwiony Bartek. - To ja zapytam o imię ojca Henryka Pobożnego – Daniel uśmiechnął się słysząc pytanie, bo jako historyk hobbysta znał na nie odpowiedź. Gorzej z Kamilą, która po raz drugi z rzędu musiała uznać wyższość przeciwnika. - Dobrze, nie dam rady – poddała się. - Henryk Brodaty, to proste – odparł uczeń i wstał, czując jak serce przyspieszyło rytm bicia. Postanowił zrobić to nieco odważniej niż jego kolego przed chwilą. Stanął podobnie jak on przed siedzącą nauczycielką, pochylił się lekko i rozpiął drugi guzik za pomocą obu swoich dłoni. Po rozpięciu, chwycił szybko, ale delikatnie brzegi koszuli i rozchylił je lekko. Zaskoczona wychowawczyni nie zdążyła zareagować. Oczom ...