-
– Beg me! – Pegg me...…
Data: 30.03.2022, Kategorie: fellatio, femdom, Autor: PióroAteny
Nieśmiało odgarnął blond włosy za ucho, znów zerkając na dojrzałą baristkę, która z uśmiechem przygotowywała dla niego kawę. Kobieta wydawała mu się niesamowicie atrakcyjna. Biła od niej siła, nie tylko w sposobie bycia, ale też w wyglądzie. Miała ciemne, krótkie, falowane włosy, które lekko opadały jej na oko. Jeden bok głowy miała wygolony i na rozjaśnionych, ledwo kilkucentymetrowych włosach miała ufarbowane esy floresy w odcieniach błękitu, fioletu i różu. Poruszała się bardzo pewnie, widać po niej było, że wręcz zawłaszczyła sobie tę kawiarnię, mimo że była tam zaledwie dorywczą pracownicą. Wiedział o tym, bo kiedyś podsłuchał, jak rozmawiała ze swoją kierowniczką, która akurat beształa ją za zbytnie rządzenie się. Dowiedział się wtedy, że ma na imię Dalia, a dalia była jednym z jego ulubionych kwiatów – i co lepsze – on sam miał „kwiatowe” imię. – Flat white dla Hiacynta – powiedziała baristka, podsuwając mu pękaty kubek. Uśmiechnęła się do niego i puściła oczko, a on szybko opuścił wzrok z zawstydzeniem, biorąc swoją kawę. – Nieźle twoi rodzice ustrzelili, dając Ci tak na imię. – Proszę? – chłopak popatrzył na Dalię, nie będąc pewnym, czy powiedziała mu komplement, czy go obraziła. – Twoje oczy mają dokładnie taką samą barwę, jak te kwiaty – powiedziała rozmarzona kobieta, opierając się o blat i podpierając podbródek dłonią. – Aż żałuję, że mogłabym być twoją mamą... No, może nie mamą, ale ciotką. – Em... Nie rozumiem... – bąknął Hiacynt drobnymi ruchami ...
... przysuwając sobie kawę jeszcze bliżej. Był nieco podenerwowany, bo nigdy nie sądził, że usłyszy coś takiego. – Dalia! Klient czeka na swoją mokkę! – szept kierowniczki zabrzmiał niemal jak warkot, przez co chłopak drgnął i rozlał trochę kawy. Przeklął soczyście i sięgnął po chusteczki. – Cóż za język... Szybko bym cię go oduczyła – powiedziała Dalia odwracając się do ekspresu, drugie zdanie wypowiadając ciszej, jakby nie była pewna, czy chce by ją usłyszał. Hiacynt zamrugał zaskoczony, szybko wytarł resztę kawy i poszedł ze swoim kubkiem do oddalonego od kasy stolika. Klapnął na niskim fotelu i wpatrzył się przez okno, znowu odgarniając grzywkę. Starał się odwrócić myśli, więc skupił się na tym, jak irytują go rosnące włosy. Sięgały już połowy szyi i były niewygodne. Rok wcześniej postanowił, że zapuści je, aby później je ściąć i oddać na zrobienie peruki dla siostry, która właśnie zaczynała chemię. Po tym, jak kilka miesięcy temu zmarła na raka mózgu, postanowił podtrzymać postanowienie. Chciał żeby nosiła jego włosy, ale rak rozprzestrzenił się zbyt szybko, a jej organizm i tak był słaby... Obraz zaczął się mu lekko rozmazywać i uświadomił sobie, że znów zbierają mu się łzy. Otarł szybko powieki palcem i napił się kawy, która przyjemnie rozgrzała go od środka. Zauważył, kątem oka, że ktoś przy nim stoi, więc zerknął w górę i zobaczył uśmiechającą się Dalię. – Mogę się przysiąść? Właśnie mam przerwę – zagadnęła i po tym, jak Hiacynt skinął głową, usiadła na ...