-
– Beg me! – Pegg me...…
Data: 30.03.2022, Kategorie: fellatio, femdom, Autor: PióroAteny
... swoje stanowisko. *** – Szkurwa mać! – przeklęła siarczyście Dalia i kopnęła oponę swojego cholernego samochodu. Mogła zaglądać pod maskę wielokrotnie, pod różnymi kątami, ale nie miała zielonego pojęcia, czemu ta kupa złomu nie chciała odpalić. Powrót do domu był dla niej wielkim problemem, ponieważ mieszkała daleko od kawiarni, a miejscowość była na tyle mała, że nie było żadnych późnych autobusów. Jej jedyna nadzieja była w znajomych, jednak najpierw musiała trochę odreagować. Ze zdenerwowaniem wyszarpnęła paczkę papierosów z kieszeni i wyciągnęła akurat ostatniego. Odpaliła go gniewnie i zaciągnęła się mocno, drugą ręką klepiąc się po udach w poszukiwaniu telefonu. Wyciągnęła go i zaczęła przeglądać numery. Śpi, za granicą, na pewno pijany, bez prawa jazdy, bez prawa jazdy, na urlopie, chory, bez prawa jazdy, bez auta... Och, kwiatuszku, jesteś moją jedyną szansą. Jedyny numer, jaki miała potencjalnie dostępny, należał do Hiacynta. Niepewnie pacnęła zieloną słuchawkę. Odebrał po bardzo krótkiej chwili. – Halo? Coś się stało? Jest dosyć późno – powiedział autentycznie zmartwiony, co bardzo rozczuliło Dalię. – Troszeczkę... Padł mi samochód i nie mam jak wrócić do domu. Wiem, że proszę o ogromną przysługę, ale może masz chociaż rower... – Mam samochód. Podwieźć cię? – zapytał od razu, z nutą dumy w głosie. Dalia uśmiechnęła się. – Więc co, ty mnie zabierzesz na przejażdżkę? – Jeśli chcesz, to i na koniec świata – powiedział odważnie, na co Dalia ...
... poruszyła brwią i lekko zagryzła wargę. Wyglądało na to, że był śmielszy, gdy nie patrzył jej w twarz. – Okej, to czekam na ciebie z tyłu kawiarni. – Jasne, zaraz będę – Hiacynt rozłączył się, a kobieta aż przyłożyła telefon do ust i lekko przygryzła obudowę. Nie sądziła, że dzisiaj stanie się coś takiego. Intuicja podpowiadała jej, że wieczór może zakończyć się ciekawie. Z tego wszystkiego aż nie zauważyła, że papieros sam jej się spalił. Bez żalu rzuciła go w śnieg i nieco obciągnęła kurtkę, rozglądając się za jadącym samochodem. Faktycznie, Hiacynt pojawił się bardzo szybko. Wysiadł zza kierownicy i uśmiechnął się do niej. Wtedy pierwszy raz zwróciła uwagę na to, że są idealnie tego samego wzrostu. Ot, głupi szczegół wpadł jej do głowy. – Nie mam pojęcia, jak ci się odwdzięczę... – powiedziała, mimo że gdzieś w myślach kołatał jej sposób na podziękowanie. – Przynajmniej jesteśmy kwita z tą darmową kawą – zaśmiał się i obszedł samochód, żeby otworzyć jej drzwi od strony pasażera. – Proszę, wsiadaj. – Ratujesz mi życie... – powiedziała, walcząc z okropną ochotą na ucałowanie tego cudownego chłopca. Wsiadła do samochodu i pomyślała, że właściwie nie powinna nazywać go chłopcem. Jest mężczyzną, ba, rycerzem, który ratuje damę z opresji! Nie przywykła do takiego stanu rzeczy, jednak nieco jej się to podobało. – Poniekąd – parsknął Hiacynt, wsiadając do samochodu. Nie wiadomo dlaczego, poza kawiarnią czuł się pewniej i jakoś tak odważniej. Popatrzył na Dalię i ...