-
Świat według Emilii (I)
Data: 15.04.2022, Kategorie: nimfomanka, lato, Autor: emillienne
... niedostatki fizyczne. Bardzo wrażliwi. Gdy usłyszą w radiu lub telewizorze o spadku indeksu NASDAQ czy śmierci jakiegoś kolumbijskiego pisarza od razu im wszystko opada. Ja korzystam z chwili i nie włączam przy nich ani radia ani telewizora. I jest Ok, a czasami nawet lepiej. I w zasadzie z wszystkimi marzycielami utrzymuję cały czas jakiś kontakt. A oni ze mną. Jebaki po skończeniu okresu „bzykającego" nie odezwą się do ciebie na pewno. Aha! Uwaga! Z marzycielami nie licz na szybkie numerki „w przeciągu i na drągu". Nie ma takiej możliwości. Zanim zesztywnieją na tyle, żeby móc cię przelecieć, złapiesz katar a nawet i zapalenie płuc może się przypałętać. Oczywiście to są główne typy. W rzeczywistości większość samców lokuje się gdzieś pomiędzy tymi dwoma biegunami. Ja mam własną zasadę, której trzymam się od piętnastego roku życia. Mniej więcej trzech jebaków, potem jeden marzyciel i od początku. Jak chcesz złapać męża, odwróć proporcje. Słyszałam, że jest jeszcze jeden typ samców. Tacy, którzy kobiecą cipkę traktują jako przyrząd do zaspakajania swoich potrzeb w każdym możliwym czasie, miejscu i bez względu na okoliczności. Jedyne, czego wymagają od kobiety to żeby szeroko rozkładała nogi, kiedy im zachce się ruchać i nie zawracała im głowy jakimś bólem głowy czy płaczącymi dziećmi. Ja takich nie spotkałam, ale jestem w stanie się zgodzić, że tacy mogą istnieć. Dla celów własnej kwalifikacji nazwę ten typ "kopulatorem". Moim zdaniem to taki ekstremalny jebaka. ...
... Taki, który tak się skupił na sobie, że już niczego innego dookoła nie widzi. Ważna dla niego jest tylko przyjemność, którą on osiąga. To na razie tyle przemyśleń na temat typów męskich, ale wrócę do nich jeszcze nie raz. Rozgalopowały mi się myśli tak, że nie zauważyłam, kiedy kawa i Redds się skończyły. Karol był raczej w typie jebaki. Na pewno, bo mięśnie brzucha i ud mam obolałe. Karol jeszcze śpi. Pewnie też będzie miała zakwasy. Wskakuję pod prysznic i zmywam z siebie Karola. Jestem na spacerze nad morzem. Karol wyszedł ode mnie około piętnastej. Wymieniliśmy się numerami telefonów, ale oboje wiedzieliśmy, że do siebie nie zadzwonimy. Może jeszcze wpadniemy kiedyś na siebie na jakiejś dyskotece. I dobrze. Wymieniliśmy płyny ustrojowe i było przyjemnie. Jest równowaga. Kupuję duże lody. Czekoladowe. To moje ulubione. Zaraz pewnie spotkam kogoś znajomego, bo to przecież niedziela i całe miasto się tu zamelduje. Wiatr od morza kąśliwie chłosta wydmy i spacerowiczów na promenadzie. Unosi w górę ziarenka piasku i złośliwie wciska ludziom pod ubrania. Nie założyłam rajstop i czuję przeciąg pod sukienką. A może to jeszcze wspomnienie o Karolu. Śmieję się do siebie i zlizuję ściekające po bokach lodów czarne kropelki. Starszy pan, przechodzący obok mnie wraz ze swoją chyba żoną wybałusza na mnie oczy. Robię parę ruchów językiem i powoli pakuję sobie do gardła całą czarna piramidkę. Żona siłą ciągnie go za sobą. Jak widać mogę mieć branie nawet u panów po sześćdziesiątce. ...