-
Brother in law (IV)
Data: 20.04.2022, Kategorie: bez tagów, Autor: Kate
... nawet ich jeszcze nie zauważył. Szybko je ściągnęła i jeszcze szybciej wyszła z łazienki. Z tego wszystkiego prawie zapomniała o ręczniku. Musiała się po niego cofnąć. – Masz już swój ręcznik? – zapytał, kiedy zamykała za sobą drzwi. – Tttak. – A gaci czasem nie zgubiłaś? – na palcu wskazującym zawiesił sobie jej majtki i nimi pokręcił – Myślałem, że nosisz stringi. Jej policzki zapłonęły. Chciała je chwycić, ale był szybszy i schował do kieszeni. – Już drugi raz dzisiaj bawisz się ze mną w tą bezsensowną grę – starała się zachowywać tak, jakby nic się nie stało. – Według mnie nie jest tak całkiem bezsensowna. – Nie? – Nie, bo już po raz drugi wpadasz w pułapkę – to mówiąc zrobił krok w jej kierunku. Cofnęła się, ale łazienka była tak mała, że ten jeden krok wystarczył, by dotknęła plecami ściany. On tymczasem nachylił się nad nią, a ręce oparł po obu stronach jej głowy. Mimo, że solidnie zmókł nadal wyczuwała ten jego niezwykły zapach. Teraz był nawet jeszcze bardziej obezwładniający, bo wymieszany z zapachem deszczu. Zrobiło jej się słabo, a kolana się pod nią ugięły. Nigdy dotąd nie była w takiej sytuacji. Sam na sam z facetem. Tak blisko z facetem. W dodatku, z taaakim facetem! Zaciekawiony popatrzył jej prosto w oczy. Nie chciała tego, ale nie umiała oderwać wzroku od tych dwóch iskrzących węgielków. Miała wrażenie, że się od nich zajęła. Płonęła i nic nie było w stanie ugasić tego pożaru. Nawet mokre rzeczy, które nadal miała na sobie, nie ...
... przynosiły ochłodzenia. Mrugnął. Powieki zakończone rozkosznie długimi i podkręconymi rzęsami uwolniły ją od hipnotyzującego spojrzenia. W głowie jej zawirowało. Takie rzęsy... Pewnie łaskoczą, kiedy... Żadne kiedy! Próbowała się uspokoić, ale jej ciało nie słuchało pogrążonego w chaosie umysłu. Żyło swoim życiem. Serce jej łomotało, a krew wrzała w żyłach. I wtedy je poczuła... Schowane gdzieś głęboko i uśpione przez tyle lat nagle dało o sobie znak z ogromną mocą. Mocą, która ją przeraziła. To już nie była tylko potrzeba samotnej dziewczyny. To już była chęć dorosłej kobiety... Pragnienie... Pragnienie, by nie tylko ją przytulił. Pragnienie by ją dotknął, pocałował. Mimo woli spojrzała na jego usta. – Co w nich jest tak interesującego, że po raz drugi dzisiaj się na nie gapisz? – Nie gapię się – wyszeptała. Chciała powiedzieć to głośno, ale zaschło jej w gardle – Analizuję. – I co ci z tej analizy wychodzi? – Poczytaj sobie o fizjonomice. Zaśmiał się. Pierwszy raz, tak prawdziwie, szczerze się zaśmiał. Czy nie mógł śmiać się tak częściej? Od razu wydawał się sympatyczniejszy i przystępniejszy. Co go tak rozbawiło? Boooże... pewnie śmieje się z niej. Przymknęła oczy. Co, jeśli to wszystko, co się z nią dzieje, ma wypisane na twarzy? Co jeśli odgadł te myśli o całowaniu? Przestraszyła się. Z resztą czy tylko tego? Pomyślała o swoich piegach, przebarwieniach, krostkach, śladach po pryszczach. Musiał to wszystko widzieć. No właśnie... spuściła głowę. O czym ona myśli? ...