-
Brother in law (IV)
Data: 20.04.2022, Kategorie: bez tagów, Autor: Kate
... Przecież tacy mężczyźni jak on, nie zadawali się z takimi dziewczynami jak ona. Najpierw musiałaby zmienić... Właściwie musiałaby zmienić wszystko. Chociaż w jej przypadku nie pomogłaby nawet wróżka. Ba... cały tabun wróżek. Była beznadziejna. A on, taki idealny, o tej jej beznadziejności jeszcze bardziej przypominał. - Puść mnie. - Puścić? Przecież nawet cię nie trzymam. Miał rację. Nie trzymał. Schyliła się i przeszła pod jego ręką. - Dziwna jesteś – stwierdził - Nie umiem... Dalej już nie słyszała, co powiedział, bo zamknęła drzwi. Roztrzęsiona przysiadła na łóżku w sypialni. Patrzyła na swoje drżące dłonie. To wszystko nie miało prawa się stać. Nie miało sensu. Przed laty zrozumiała, że nie dla niej takie emocje. Jej koleżanki chodziły na imprezy, umawiały się na randki, uprawiały seks. Ona była na to zbyt nieśmiała. Nieśmiała, zbyt naiwna... infantylna i... dziwna. Nie wyobrażała sobie seksu, nawet całowania, bez uczucia. Chciała Miłości. Miłości przez duże em. Miłości i zrozumienia. Dla jej dziwnego i niecodziennego postrzegania świata. Nie zależało jej na pustych słowach i czynach na pokaz. Żadne zabiegi facetów, którzy próbowali ją podrywać na nią nie działały. Wręcz przeciwnie. Albo ją rozśmieszały, albo szokowały. Najczęściej jednak odrzucały i męczyły. Dlatego zrezygnowała ze stanowiska kelnerki i poprosiła o przeniesienie do kuchni. Alex twierdził, że jej zachowanie, to nie kwestia „dziwności”. Według niego była zbyt delikatna, wrażliwa i subtelna. ...
... Zbyt dobra dla większości współczesnych facetów. Słuchała i z grzeczności nie zaprzeczała. Swoje jednak wiedziała. Wiedziała, że pozostanie nieczuła, nieufna i oziębła... A teraz co? Czemu to poczuła? I dlaczego akurat do Williama? Przecież go nawet nie lubiła. Co miał w tych oczach? W tym głosie? Ubrała swoje ulubione, domowe spodnie od dresów i stary, wyciągnięty sweter. Otuliła się nim szczelnie, tak jakby chciała się odgrodzić od swego gościa. Najchętniej narzuciłaby na siebie jeszcze kilka warstw. Albo została tu gdzie jest. Musiała jednak wrócić do kuchni. Woda wygotowywała się już z rozumu. Zaparzyła herbatę. Usiadła przy kuchennym blacie. Jak najdalej od kanapy, przy której postawiła kubek dla niego. Siedź tam i się do mnie nie zbliżaj! Kiedy wyszedł z łazienki zaparło jej dech. Koszulka jej taty, okazała się trochę zbyt ciasna. Opinała mocno jego klatę i plecy. Miała wrażenie, że gdy brał wdech szwy niebezpiecznie się napinały. Zerknęła na jego brzuch. Faceci w jego wieku, bardzo często nawet i młodsi, posiadali już spore brzuchy. On był płaski niczym stół, przy którym siedziała. Płaski i pewnie twardy. Ciekawe czy miał kaloryfer? Krótkie rękawki koszulki odsłaniały ładnie umięśnione przedramiona... Chodzący testosteron. Taka dawka w jednym osobniku... Pewnie, kiedy Cliffordowa była w ciąży, wyssał z niej wszystko dla siebie i Alexowi dostały się ochłapy. - Gapisz się jak sroka w gnat. - Bo wyglądasz zupełnie inaczej. - Lepiej? - Co najmniej o pięć lat ...