-
Brother in law (IV)
Data: 20.04.2022, Kategorie: bez tagów, Autor: Kate
... młodziej. - To ma być komplement? - Traktuj to jak chcesz - taki facet w jej mieszkaniu. Wydało jej się nagle takie małe, ciasne i duszne. Popatrzył na swój kubek, na kanapę i na nią. Potem znów na kubek i na nią. Wyglądał tak, jakby chciał do niej dołączyć. W panice pomyślała, że mogła schować drugie kuchenne krzesło. Całe szczęście usiadł na kanapie. Odetchnęła. – To jak Alexander chciałby być pożegnany według ciebie? – zapytał. Wzruszyła ramionami. – Tą piosenką, którą puszczałaś na cmentarzu? Słyszał ją? To jak długo tam stał?! – Chociażby. – Ładna. – Jego ulubiona. – Nie wiedziałem. – Nie tylko tego nie wiedziałeś – wyrwało jej się. – To znaczy? – Nic takiego – musi uważać, bo to może się źle skończyć – Nie wiedziałeś... nie wiedziałeś, że... wolałby żeby żegnali go ludzie, którzy go kochali. – A ci na pogrzebie? – To był tylko spęd nieznajomych, którzy włażą w d... podlizują się jego ojcu. I bratu. – Mnie? – A nie? – Myślisz, że się podlizują? Uśmiechnęła się tylko. – Ty się nie podlizujesz. – To cię dziwi? – Trochę. – Słuchaj, dla mnie jesteś jak każdy inny. Górnik, sprzedawca, taksówkarz, kucharz czy mechanik. – Jak zwykły robol. – Nie obrażaj ludzi! – Sama tak o nich mówisz. – Ja, to co innego. Sama jestem robolem. – I szukasz bogatego, głupiego chłopca, który wprowadzi cię na salony. – Wiesz gdzie mam te wasze salony?! – Pewnie w tej części ciała, na którą ubierasz te ...
... jakże seksowne majtki. Gdyby jej tak nie zawstydził ostatnią uwagą, na pewno zaczęłaby się śmiać. Tak pozostało jej jedynie ukryć rumieńce za kubkiem herbaty. – Kochałaś go? – nagle zmienił temat. Co miała powiedzieć? Nie umiała kłamać. I nie lubiła tego. Z drugiej strony przecież kochała Alexa. A że tylko jak przyjaciela? Nikt nie musiał o tym wiedzieć. – Tak. – To skąd to wahanie? – Zaskoczyłeś mnie po prostu – Taaa, jasne. A jak się czuje Scott? – Co on ma z tym wspólnego? – przestraszyła się. – A nic. Tak tylko pytam. Będzie gościł dziś u ciebie? – Nie twoja sprawa! – Czyżby? – Widzę, że znów chcesz się pokłócić. – Nie chcę się pokłócić. Chcę tylko znać prawdę. Nie moja wina, że z jakiegoś powodu denerwujesz się, kiedy o nim wspominam. – Nie muszę się tłumaczyć. – Nie musisz. I tyle. Więcej już nic nie mówił. Rozglądał się po pokoju. Ona też na siłę nie szukała tematu do rozmowy. Uznała, że tak będzie bezpieczniej. Nie krępowała jej cisza. Zajęła się przygotowaniem kolacji na wieczór. Czuła, że jej się przygląda, ale u siebie, w kuchni czuła się pewniej. Niech się gapi! – Na mnie już czas – odezwał się po pięciu, a może dziesięciu minutach. Nie była pewna ile czasu upłynęło – Dziękuję za herbatę. – Nie ma za co. – Była nadzwyczaj gorąca. Niektórzy, aż dostali od niej wypieków. Poczuła jak kolejny raz jej policzki robią się czerwone. Przecież oboje dobrze wiedzieli, że to nie od herbaty. Czemu to robił? Czemu ją tak ...