1. Brother in law (IV)


    Data: 20.04.2022, Kategorie: bez tagów, Autor: Kate

    ... byłoby miło, że będą go kojarzyć z taką dziewczyną?
    
    – Z jaką „taką dziewczyną”?
    
    – Z taką z niewyparzonym jęzorem!
    
    – Znałam Alexa bardzo dobrze, lepiej niż niejeden z was i wiem, co by mu się spodobało, a co nie. Wiem, że nie byłby zadowolony widząc tylu gości. I byłby dumny z mojego, jak to nazwałeś, występu. Lubił mój niewyparzony jęzor. Lubił też tego pajacyka - to mówiąc wyrwała mu go w końcu. Naderwała jednak rączkę. To przepełniło czarę goryczy. Popłakała się. Z żalu nad Alexem, nad popsutą zabawką, wreszcie nad sobą i swoim losem.
    
    – Nie trzeba było szarpać.
    
    – Odwal się!
    
    Ruszyła dalej do wyjścia. Prawie biegła. Nie chciała go oglądać. Nie chciała na niego patrzeć. Nie chciała, by on patrzył na nią. W tym czasie lunęło jak z cebra. Schowała się pod drzewami by wyjąć parasol. William był tuż za nią.
    
    – No i twój pajac zmókł – stwierdził.
    
    – Jeszcze się przeziębi biedaczek – dodała zgryźliwie.
    
    – Jesteś niezmiernie dla mnie miła.
    
    – Odpłacam ci tylko pięknym za nadobne. To ty się do mnie uprzedziłeś od samego początku i dajesz mi to do zrozumienia na każdym kroku. Nawet na pogrzebie brata. Nie wiem, czy masz to wrodzone, czy tylko ja tak na ciebie działam
    
    – Mógłbym zapytać o to samo – burknął – Z resztą, czy to ja się uprzedziłem? Mam ci przypomnieć, kto nawymyślał mi od idiotów.
    
    – Gdybym nie miała do tego podstaw...
    
    – I pomyśleć, że Alex mówił, że jesteś nieśmiała, wstydzisz się ludzi i wystąpień. Jakoś po tobie tego nie ...
    ... widzę.
    
    – Tak mówił? Kiedy?
    
    – Nie ważne.
    
    Wygrzebała w końcu parasol, rozłożyła go i ruszyła dalej. Chciała być jak najdalej Williama. Wiedział, że nie lubi występować publicznie. Dlatego ją poprosił!
    
    – Gdzie idziesz? – nie odpuszczał.
    
    – Na autobus. Jadę do domu.
    
    – W taką ulewę?!
    
    – I tak już zmokłam. Z resztą, nie wiem jak u ciebie, w wyższych sferach, ale u nas, w podrzędnej kaście roboli, deszcz nie stanowi przeszkody do funkcjonowania, chodzenia po zakupy i do pracy. Normalna rzecz, że kapie z nieba.
    
    – Nie wygłupiaj się. Zaczekaj – chwycił ją za nadgarstek i zatrzymał.
    
    – Na co niby? Może nie wyglądam, ale nie bawi mnie przesiadywanie...
    
    – W moim towarzystwie?
    
    – Nie ja to powiedziałam.
    
    – Ale pomyślałaś.
    
    – To już twoja interpretacja. A z resztą... ja nie myślę, pamiętasz?
    
    Przekrzykując się wzajemnie doszli do parkingu. Tam, ponownie chwycił ją za rękę i zatrzymał.
    
    – Odwiozę cię do domu.
    
    – Obejdzie się. Nie musisz się wysilać – wyrwała mu się, ale pochwycił ją znów. Tym razem mocniej. Otworzył drzwi samochodu.
    
    – Dziś proponujesz mi mercedesa? Hm... kolejny wóz do kolekcji zabawek dla dużych chłopców?
    
    Wciągnął powietrze.
    
    – Nalegam.
    
    – To ja nalegam. Zostaw mnie w spokoju – wyszarpnęła się mu.
    
    – Do diabła, dziewczyno!
    
    – Czyżbyś zapomniał, że postanowiłeś się mną nie opiekować?
    
    – O co ci chodzi?
    
    – Nie rozumiem skąd od razu w tobie taka chęć żeby mi pomagać. Raz pałasz do mnie nienawiścią, a zaraz potem proponujesz ...
«12...567...15»