1. Sissi – kosmitka (I) – Santa…


    Data: 26.05.2022, Kategorie: rozwód, poliamoria, science-fiction, przybysze z kosmosu, madera, Autor: XeeleeFirst

    ... nami osobiście, czy my mamy możliwości zastosowania tego rewelacyjnego sposób na życie lub przynajmniej na atrakcyjny okres w naszym życiu?
    
    – Tim, ależ oczywiście! Wylądowały tu przecież trzy pary oraz twoja niemal stała partnerka, a ponadto poznamy wkrótce wiele interesujących osób.
    
    – Super! W takim razie ubieramy się i schodzimy na dół do restauracji hotelowej na spóźnione śniadanie, może kogoś poznamy.
    
    Pragnę zrelacjonować nasz pierwszy poranek, spędzony w tym dziwnym miejscu. Przedstawię się... mam na imię Tedeus. Jestem tu pierwszy raz. Przerażające wrażenia, jakich doznaliśmy wczoraj wieczorem, po przybyciu do hotelu znikły, gdy się obudziliśmy. Po odsłonięciu zasłon, z okna roztaczał się przepiękny widok na ocean. Teraz bezkresne wody oceanu połyskiwały srebrzystymi odcieniami. Wyszliśmy na balkon oświetlony jaskrawym światłem. Na wprost nas, w oddali, na skraju skarpy stał ogromny, tropikalny cedr, który robił wrażenie celowej dekoracji do scenariusza filmowego. Wokół było zielono. Nastrój, jaki narzucała przyroda, był radosny.
    
    Pomyśleć, że wczoraj w nocy, nad ranem odnieśliśmy wrażenie, że zawitaliśmy do jakiegoś podupadłego hotelu, wybudowanego w minionej epoce nad jeziorem w Bieszczadach. Hulał wiatr, okiennice trzaskały. Było zimno. Wydawało się, że jest to ponure miejsce na końcu świata.
    
    – Rose, idziemy na śniadanie, zdążymy, gdyż podają to o dziwo aż do dwunastej.
    
    – Jeszcze popatrzę na ocean, pozbieram się za pół godziny.
    
    W restauracji ...
    ... hotelowej usiedliśmy blisko oszklonej ściany, tworzącej ogromne panoramiczne okno, skąd lało się słoneczne jaskrawe światło. Stąd także było widać ocean, jakkolwiek przesłonięty częściowo przez kilkanaście stojących na wprost cedrów.
    
    Do naszego stolika podeszła para młodych ludzi. Ładna kobieta o kruczoczarnych włosach była starsza. To ona zapytała:
    
    – Czy możemy się przysiąść?
    
    – Ależ tak – odparłem ochoczo, wychodząc ze założenia, że tylko rozmowy z innymi ludźmi mogą nas uratować.
    
    – Mam na imię Vivian o to jest mój obecny partner Tim – odezwała się kobieta. Zadziwiło nas, iż tak od razu szczegółowo się przedstawia.
    
    – Skąd państwo jesteście? – zapytała Rose. Co jak co, ale mojej żonie nie można było odmówić tego, iż jest bardzo komunikatywna.
    
    – Oj! Jesteśmy z daleka, nie jesteśmy stąd – odezwał się mężczyzna, wypowiadając słowa
    
    z jakimś przedziwnym akcentem.
    
    Vivian spojrzała na niego karcąco i szybko dodała.
    
    – Przylecieliśmy wczoraj samolotem. A wy skąd jesteście?
    
    – Z Polski, ale to nie jest ważne, skąd jesteśmy. Ważniejsze jest, po co tu przylecieliśmy. Za trzy dni mamy Sylwestra, nieprawdaż? Przylecieliśmy tutaj, aby się rozstać, to znaczy, aby wziąć rodzaj „uroczystego rozwodu”. Postanowiliśmy, że znana na cały świat, organizowana już od dawna na Maderze sylwestrowa feeria ogni sztucznych będzie właściwą oprawą naszego rozwodu.
    
    – Jest Pani bardzo szczera i bezpośrednia – odezwał się nieznajomy nam mężczyzna.
    
    – To dobrze, że mówi Pani prosto z ...
«12...8910...15»