-
Marta i ksiądz proboszcz. Kolędowanie, spowiedź…
Data: 03.06.2022, Kategorie: ksiądz, nauczycielka, pończochy, spowiedź, Autor: historyczka
... nieco rozszerzyła uda a jednocześnie spódniczka delikatnie podwinęła się do góry. – Czy mam sprawdzić? – przełykając ślinę, nieśmiało wyszeptał. – Jedynie pod warunkiem, że uzna to ksiądz za konieczne… – prowokowała, chcąc odbić piłeczkę w jego stronę. Wierzyła, że tak uzna, ale nie miała stuprocentowej pewności, więc czekała z niecierpliwością. Tymczasem duchowny położył rękę na jej udzie. Zadrżał, gdy przesunął ją wyżej, na koronkę pończoch. Marta już wiedziała, że plan realizuje się znakomicie. Przymknęła oczy i jeszcze szerzej rozchyliła uda. Baltazar, zrazu nieśmiało, gładził ciało powyżej koronkowej manszety. Z lubością wsłuchiwał się w głębokie westchnięcia. Ośmielał się. Masował jakby z namaszczeniem, przesuwając dłoń coraz wyżej. – Ochhhh – Znów westchnęła przeciągle, gdy dotarł do majtek. – Nigdy na coś podobnego nie pozwoliłabym obcemu mężczyźnie… ale ksiądz to co innego. Wiem, że mogę zaufać… "Inny mężczyzna inaczej zabierałby się za mnie. Moja spódnica już byłaby zadarta do oporu... a moje majtki... już nie miałabym majtek... Ale, czyż taka sytuacja z klechą, któremu nie wolno, który ma religijne tabu, nie jest po stokroć bardziej podniecająca?" Proboszcz wahał się. Wiedział, że właśnie może przekroczyć Rubikon, dlatego miotały się w nim sprzeczne tendencje. Z jednej strony głos wewnętrzny grzmiał: "Nie ulegaj sile nieczystej! Przecież ta niewiasta zachowuje się jak wszeteczna ladacznica... jak pospolita dziwka!" A z drugiej: "Ależ ...
... mi się trafiło! Ta cud-nauczycielka ta elegancka damulka... zgrabna i cycata, sama się przede mną rozkłada! Ależ byłby ciężkim frajerem, gdybym tego nie wykorzystał!" Instynkt, nie bez walki, jednak zwyciężył. Bez słowa położył rękę na jej kroczu, trzymając je przez majtki z cienkiej, delikatnej koronki. "Łono samiczki. Samiczki gotowej i uległej! Czyżbym miał odpuścić? Nie przebadać go? Gdy sama się o to prosi? Muszę je przebadać. Muszę! I to gruntownie..." Muskał waginę przez materiał skąpych majteczek. – Durniu! Na co czekasz! Profesorka rozłożona jak książka do czytania! – Zniecierpliwieni chłopcy gapili się na rozgrywającą się przed nimi scenkę. Ksiądz jakby usłyszał ich ponaglania, bo wsunął palce pod materiał stringów. – Ojej… ksiądz jest jednak na tyle odważny, żeby badać moje łono… – mówiła Marta przez zaciśnięte zęby, głosem zdradzającym podniecenie. Czerpała olbrzymią przyjemność z bycia dotykaną w tak intymnym i wrażliwym miejscu. "Jeszcze dzisiaj w nocy śnił mi się proboszcz… był taki napastliwy. Dobierał się do mnie tak nachalnie…. i proszę! Oto trzyma rękę pod moją spódnicą… trzyma dłoń na mojej cipce!" Jeszcze większe podniecenie odczuwał pleban. Wahał się przez chwilę, a ręce mu się trzęsły jak osika. Wreszcie... Pomyślał: "A niech się dzieje wola nieba..." I... Wsunął dwa drżące palce do pochwy Marty. – To łono niechybnie stworzone jest do macierzyństwa… – wyrażał opinię, choć głos mu się łamał. Był jednak tak rozogniony, że wsunął ...