1. Marta i ksiądz proboszcz. Kolędowanie, spowiedź…


    Data: 03.06.2022, Kategorie: ksiądz, nauczycielka, pończochy, spowiedź, Autor: historyczka

    ... siedzeniem, jakby chciała sprowokować kolejnego klapsa.
    
    Co, rzecz jasna, osiągnęła. Uderzenie w kolejny pośladek było znacznie tęższe.
    
    Marta znów zatrzęsła kuperkiem.
    
    "O... tak... mój zwierzchniku duchowy... trzaskaj w mój zadek, ile tylko zapragniesz... pokaż, kto tu rządzi! Mój ty władco... wskaż mi moją rolę..."
    
    Tymczasem za oknem, chłopcy wychodzili z siebie.
    
    - Czy ty widziałeś to samo co ja? - Mikołaj aż musiał się powstrzymywać, żeby nie zabrzmiało to zbyt głośno.
    
    - No tak... pani Marta dostała klapsa...
    
    - Klapsa?! Przyrżnął jej w zad, aż zafurgotało! Ta nasza pani Marta, to niezła suczka! Widziałeś jak porządnie wcześniej tyrała lachę?!
    
    - Nooo... na pewno wszystko ci się nagrywa?
    
    - A jak?! Muszę to pokazać chłopakom! Zwłaszcza, jak teraz się wypina! Rozchyliła mu kalafiora. Zaraz jej nasz ksiądz proboszcz znowu zasadzi fasolę! Znowu będzie kutane! Trzeba nagrać naszą belferkę, jak jej klecha zrobi przegazówkę!
    
    Rzeczywiście, pleban natychmiast znalazł się za nauczycielką. Bardzo podobał mu się widok kobiety trzymającej spódnicę w górze, byle tylko dać mu lepszy dostęp.
    
    "Ech ty moja łanio! Zaraz ci zasadzę mojego hycla! Zdaje się, żeś chętna na niego! Tak ochoczo wypinasz kuper! Jak lafirynda! Zobaczysz jak cię wytrykam! Znowu zajęczysz głośno!"
    
    Nie certolił się z dziewczyną. Wszedł w nią mocno, bezpardonowo, jakby tym wtargnięciem ponownie dowieść, kto tu rządzi.
    
    - Aaaaa! Aaaaaaaa... - krzyknęła - ależ ksiądz proboszcz ma ...
    ... wigor!
    
    "O tak, mój plebanku! Przeleć mnie! Przeleć ostro! Daj mi popalić! Niech porządnie poczuję twego ding-donga!"
    
    Baltazar, jakby dostosował się do próśb nauczycielki, które ta kierowała do niego w myślach. Nacierał swym pytonem na ciasną norkę, jednocześnie mocno trzymając kobietę za biodra. Dzierżył ją mocno, niczym w kleszczach. Był to kolejny akt jego dominacji. Był już tak napalony, że przestał zastanawiać się nad wagą tego grzechu. Jakby zapomniał o Najwyższym. Chciał tylko jednego. Być w niej. Być w jej słodkiej dziupli.
    
    Podczas solidnych pchnięć, sapał jak miech kowalski. Jedną rękę zaciskał na biodrze, a drugą przesuną w stronę biustu Marty. W tej pozycji jej piersi wydały mu się znacznie bardziej kuszące, gdyż zwisając, majtały się potężnie pod wpływem jego sztosów.
    
    - Cudna cycatka z ciebie, moja panno!
    
    "Masz cyce jak donice! Chętnie bym je podoił! Zwłaszcza, gdy tak pięknie podskakują i to napędzane w ruch przeze mnie! Przez to, że cię ryćkam!"
    
    Zacisnął palce na jej buforach, oba je schwycił oburącz, nie przerywając ostrego młócenia jej.
    
    Świece i naczynko na święconą wodę podrygiwały w rytm tego łomocenia.
    
    - Aaaaaa! Aaaaaa! - Marta jęczała w niebogłosy.
    
    Odczuwała tyle bodźców. Zarówno proboszczową lancę w cipce, jak i jego dłonie na piersiach. Wydawało jej się, że odlatuje.
    
    "On przebije mnie na wylot! Wygrzmoci mnie, jak chyba nikt wcześniej. No, może poza tym hydraulikiem... W sumie... dlaczego by go nie pochwalić... niech wbija się w ...