-
Marta i ksiądz proboszcz. Kolędowanie, spowiedź…
Data: 03.06.2022, Kategorie: ksiądz, nauczycielka, pończochy, spowiedź, Autor: historyczka
... Jak mu dawałaś! Przecież już kiedyś na spowiedzi wyznałaś, że uległaś pewnemu mężczyźnie." Po tamtej spowiedzi, sprzed wielu miesięcy, Baltazar długo nie mógł ochłonąć, wyobrażenie tego, co mu wyznała, nie raz nie dało mu zasnąć. Powracał często do tych myśli i czekał. Czekał niecierpliwie podczas każdej mszy, aż powabna nauczycielka jeszcze raz przyjdzie wyspowiadać się do konfesjonału. Znowu wyzna swe grzechy... Zwłaszcza grzech cudzołożenia. Znów wyjawi, że pozwoliła, by posiadł ją jakiś fagas. Jednak cierpliwe oczekiwanie nie dało rezultatu, nad czym bolał okrutnie. Często widział ją, a to pod chórem, a to pod ołtarzem, ale już nigdy – przy konfesjonale. A tymczasem tu, nieoczekiwanie, miało się to ziścić! Mimo, że teraz nie patrzył na nią przez drewniane kratki konfesjonału, ale miał ją przed sobą. I to w jej własnym domu! – Nie krępuj się córko… Dokładnie… jak na spowiedzi. – Położył delikatnie dłoń na kolanie kobiety, chcąc ją uspokoić. "Jaka miękka i jędrna zarazem. I jaki delikatny materiał pończoch." – Ochhh… – Dziewczynę aż przeszły dreszcze. A więc ON odważył się położyć rękę na jej nodze. Jeszcze nigdy nie podnieciła ją tak ręka jakiegokolwiek mężczyzny. – Więc dobrze… wyznam wszystko, jak na spowiedzi... choć, ksiądz pozwoli, że przełknę łyk nalewki... żeby mniej się krępować. Nauczycielka celowo przeciągała, aby stopniować napięcie, dozować szczegóły spowiednikowi, by wywołać u niego jeszcze intensywniejszy apetyt. Nie pomyliła się. ...
... Zniecierpliwiony duszpasterz ponaglał: - A zatem, jak to było? Kto to był? - To wydaje mi się teraz takie banalne... To był… To był sporo starszy mężczyzna… Przyjeżdżał… przywoził prezenty… prawił urocze komplementy… ale tak naprawdę… dążył tylko do jednego… "No pewnie. Doskonale wiadomo czego chciał! Chciał, żebyś poszła z nim do łóżka! Bóg mi świadkiem, jak mu zazdroszczę!" – Tak córko? – wpatrywał się w nią bacznie, zaciskając wargi. Czekał z niecierpliwością co jeszcze wyzna. – Cóż… chciał, żebym… tak trudno mi to mówić… ale przecież mówię to księdzu… nastawał żebym... żebym się z nim przespała… – Ach... tak… i co się stało? "To musi działać na księżulka! Pewnie wyobraża sobie, jak starszy mężczyzna, czyli ktoś właśnie w jego wieku, nachalnie nastaje na mnie... brutalnie dobiera się!" – Cóż… bardzo na mnie napierał… ja oczywiście protestowałam… ale cóż mogłam? Ja… słaba kobieta… Baltazar przełknął ślinę, nie spuszczając z oczu nauczycielki. "Czyżby rzeczywiście wziął ją siłą? Biedna… słaba kobieta… Dlaczego to mnie tak podnieca?! Boże! Mój Boże… daj mi siłę wytrzymać!" – Rzeczywiście protestowała pani? Marta nie odpowiedziała od razu. Jakby biła się z myślami. "Ciekawe co by księżula bardziej podnieciło? Czy gdybym wyznała, że okazałam się łatwa, zbyt łatwa i szybko poszłam z nim do łóżka? Czy przeciwnie, że jak na porządną pannę przystało, protestowałam i opierałam się? Dlatego zostałam wzięta ostro, niemalże siłą? Hmmm... Coś mi mówi, ...