1. Marta i ksiądz proboszcz. Kolędowanie, spowiedź…


    Data: 03.06.2022, Kategorie: ksiądz, nauczycielka, pończochy, spowiedź, Autor: historyczka

    ... pociągnąć ten wątek?"
    
    Nauczycielka zaproponowała Baltazarowi obiad, a ten, co prawda z ociąganiem, ale się zgodził. Z lubością obserwował krzątaninę kobiety, która, gdy nakrywała do stołu i podawała posiłek, zawsze, miał przynajmniej takie wrażenie, wypinała się i nachylała, bardziej niż było potrzeba. Oczywiście, niezmiernie mu się to podobało. Miał tyle okazji, żeby znowu podziwiać jej zgrabną pupę… i dekolt. Zwłaszcza, że krótka spódniczka odsłaniała tak wiele... co rusz udawało mu się dostrzec koronkę pończoch, wyłaniających się spod miniówki. Gdy nauczycielka pochylała się, znów eksponowała dwie pełne półkule i kuszący rowek między nimi, jakby celowo chcąc pokazać proboszczowi jak najwięcej. Kiedy stawiała przed nim talerz z flaczkami, zdawało się, że wepchnęła pod sam nos księżulka swe obfite arbuzy.
    
    Wyobraźnia plebana pracowała intensywnie. Wyobrażał sobie Martę, jak się przed nim rozbiera… jak powoli rozpina stanik, wreszcie zdejmuje go uwalniając wielkie piersi… wreszcie faluje nimi, potrząsa…
    
    "Idź precz! Duchu nieczysty! Nie wódź na pokuszenie!"
    
    – Czy mogę podać coś na rozgrzewkę? – Marta patrzyła prosto w oczy, łopocząc zachęcająco rzęsami.
    
    – Hmmm… ale ja wódki nie piję.
    
    Marta posmutniała. Zastanawiała się, jak wybrnąć z sytuacji, myślała, że popełniła faux pas, lub co najmniej niezręczność, częstując sługę Bożego alkoholem. Gdy wnet usłyszała:
    
    – Piję tylko coś mocniejszego!
    
    – To się wspaniale składa! Bo mam od cioci przepyszną, acz ...
    ... krzepką, nalewkę! – Kobiecie najwyraźniej zależało, żeby księżulo się rozluźnił.
    
    Kilka głębszych zaszumiało w proboszczowej głowie, wzmagając zarówno podniecenie, jak i odwagę. Nie bez znaczenia było ciągłe nadskakiwanie Marty, która wciąż nachylała się nad duchownym, za każdym razem, jakby coraz bliżej niego, nawet na koniec ocierając się o niego biustem.
    
    – Mówiła pani o tym wykorzystywaniu przez mężczyzn…
    
    "Ciekawe kto ją ostatnio zaliczył? I czy musiał się mocno postarać? Czy aby nie okazała się nadto łatwa? Gdy tak teraz tańcuje wokół mnie, wygląda to tak, jakby sama się prosiła, żeby się za nią brać."
    
    – Cóż… to prawda... Mówiłam, że jestem zbyt naiwna… i zbyt łatwo daję się wykorzystywać mężczyznom…
    
    "O tak! Taką właśnie bym cię chciał! Żeby cię łatwo wykorzystać! Żeby cię gąsko zwieść. Dużo farmazonów przyobiecać, tylko po to, żeby zaciągnąć do wyrka! Wziąć jak swoją własność! Wyzyskać…" – delektował się w myślach każdym sprośnym słowem, by wkrótce się opamiętać - "odejdź precz, duchu nieczysty!". Nie przeszkadzało to pasterzowi dopytywać:
    
    – Jak mam to rozumieć? Wykorzystać? Kto panią wykorzystał?
    
    Marta czuła, jak bardzo podnieca ją wyznawanie księdzu intymnych tajemnic, a także granie nieco „łatwej do wykorzystania” dziewuchy.
    
    – Proszę księdza… trochę krępuję się o tym opowiadać… bardzo krępuję... ale właściwie… przecież księdzu mogę… jak na spowiedzi…
    
    "O tak! Pewnie, że się krępuj! Ale opowiadaj! Opowiadaj jak nadstawiałaś tyłka jakiemuś cwaniakowi. ...
«12...678...23»