1. Panna w ogóle


    Data: 16.06.2022, Kategorie: podróż, nieznajomy, alkohol, marzenia, Autor: Tamara

    ... trzepotać długimi czarnymi rzęsami. Zachowuje się jak jakaś siksa młoda, a ma sporo ponad trzydziestkę. Upijam z puszki, patrząc jej w oczy. Mina jej zrzedła.
    
    – No drogi panie! Jak pan może tak się zachowywać?!
    
    A ja, upijam kolejny raz.
    
    Widzę, jak sięga dłonią do czarnej torby wciśniętej między jej cielsko a ścianę i wyciąga butelkę bimbru.
    
    – I co pan na to? – Na twarz powróciła jej radość. Macha pełną butelką po żytniej.
    
    – Może mała wymiana?
    
    Stawia butelkę obok mojej puszki piwa i wyciąga dwa metalowe kieliszki.
    
    No taka zamiana, to co innego. Chyba się nawet uśmiechnąłem, patrząc, jak sprawnie rozlewa herbaciany płyn.
    
    Kobieta unosi kieliszek do góry.
    
    – Aby podróż przyjemnie minęła – powiedziała i opróżniła swój kieliszek. Zawachlowała dłonią przed ustami, skrzywiła się, twarz szybko nabrała rumieńca. Nagle pochwyciła moją puszkę piwa. Jak sparaliżowany przyglądam się, jak unosi ją do ust i przysysa się do na długą chwilę.
    
    Co jest?! Chyba jej zaraz przyp… A no tak – przytomnieje, przypominając sobie o wymianie. Wlewam w siebie poczęstunek. O cholera! Pali! Udaję twardziela, ale szybko sięgam po kolejną puszkę piwa i gaszę pożar w gardle. To przecie czysty spirytus jest! Z trudem dochodzę do siebie, i już mam zagadać, bo nagle zobaczyłem w niej równą babkę, gdy kieliszki znikają ze stolika a wraz z nią butelka po żytniej. A to kunda! A to kaszalot w kiszki dymany! Złość mnie taka ogarnęła, że mam ochotę jej przylutować. Zaciskam zęby i patrzę ...
    ... spode łba, jak ta z uśmiechem pochłania moje piwo.
    
    – Nie ma pan pojęcia, jak bardzo uwielbiam polskie piwa.
    
    Przytyka usta do puszki, by wychłeptać ostatnie z niej krople.
    
    – Za EB mogłabym oddać naprawdę wszystko.
    
    To dawaj kasę i spierdalaj z mojego przedziału! – krzyczę w myślach wkurzony jak sto diabłów. A ona uśmiecha się, robi do mnie oczka, oblizuje usta.
    
    Zaraz?! Podrywa mnie?! Nie sądzę. Raczej chce wyżebrać kolejnego browca. Po moim trupie! Odwracam się do niej bokiem i kładę nogi na całą długość siedziska.
    
    – No czemu pan taki chmurny? Czymś pana uraziłam?
    
    Wysokoprocentowy trunek właśnie zagotował mi wnętrze i rozlał przyjemne ciepło po kościach. Uwielbiam ten pierwszy kop. Jest jak wstęp do bójki; Krew się burzy, mięśnie mrowieją i nigdy nie wiadomo jak to się skończy.
    
    – No oczywiście! Pan wybaczy.
    
    Butelka bimbru wraca na stoliczek przy oknie a wraz z nią dwa kieliszki.
    
    – Przecież wypadałoby wypić na druga nóżkę – mówi, chichocze przy tym, a ja nie mam pojęcia, co w tym zabawnego.
    
    – A może się poznamy? Co pan na to?
    
    Babo przebrzydła! Nie mam ochoty się z tobą poznawać, ale bimberka to bym się jeszcze napił. Mija mi złość i odwracam się do niej z uśmiechem na twarzy. Tak naprawdę to jestem zmieszany, ale trzymam się i udaję, że tylko się droczyłem.
    
    Kolejny kieliszek jest jeszcze lepszy niż pierwszy. Rzadko to się zdarza i jest jak seks z byłą dziewczyną. Niby wiadomo, jak smakuje, ale potrafi jeszcze zaskoczyć.
    
    – Marianna. – Wyciąga ...
«1234...9»