1. Mezalians- Rozdział 3


    Data: 24.08.2022, Autor: Gorilllaz888

    Przez kolejny tydzień pracy nie widziałam ordynatora nawet raz, na obchodach był Piotr, jego zastępca. Nie wiem gdzie się podziewał, Gośka też nie wiedziała, a z nikim innym nie zdążyłam poznać się lepiej, na tyle żeby porozmawiać. W sumie nic dziwnego, bo od kiedy zaczęłam pracę miałyśmy z Gośką tyle papierkowej roboty, że niemal w ogóle nie wychodziłyśmy z biura.
    
    -Jeszcze to. Przekazał mi rano, zanim przyszłaś.- Gośka rzuciła na biurko kolejny stos papierów i usiadła obok, sącząc czarną jak smoła kawę, bez mleka i bez cukru. Już wiedziałam, że taką lubiła najbardziej. -Co to? I od kogo?– Odłożyłam dokumenty, które właśnie wypełniałam i przyjrzałam się kolejnej dokumentacji z projektu. Przeczytałam nagłówek.- Jaja sobie z nas robią? Przecież to mają wypełnić położne, a nie my. – Spojrzałam na Gośkę z wkurwem na twarzy, a ona tylko wzruszyła ramionami.- Adam kazał nam to wypełnić. Myślałam, że wróci wypoczęty, w końcu nie było go przez tydzień.. a on od rana ciska błyskawice. Gdybyś słyszała jak zjechał tego młodego Kubę, który jest w trakcie specjalizacji. Koleś ma fioła na punkcie procedur.- Głośno siorbnęła upijając łyk gorącej kawy.- Też chciałam zaprotestować, ale wiesz co mi odpowiedział? Że jak coś mi nie pasuje to mogę się zwolnić. – Usiadłam zrezygnowana, szybka kalkulacja zysków i strat i decyzja została podjęta. Idę do pacjentek, mam dość siedzenia w papierach. – Zosia, a gdzie ty się wybierasz?- Odwróciłam się.- Do pacjentek, czyli tam gdzie moje ...
    ... miejsce.
    
    Szybkim krokiem przemierzyłam cały oddział. Zatrzymałam się przed dyżurką, z której usłyszałam płacz dziecka i rozmowy pielęgniarek. – Pani mu da tą glukozę, to się uspokoi.- Zagotowałam się. Zamiast poszukać przyczyny płaczu, to specjalistki dają dziecku cukier żeby się uspokoiło, ja pierdolę. Poczekałam na kobietę przed dyżurką, oglądając przy okazji zawieszone na ścianach portrety naszych najmłodszych pacjentów. Odwróciłam się kiedy drzwi się otworzyły. Pierwszy wyjechał przeźroczysty wózek, a w nim wiercący się maluch, zawinięty ciasno w żółty rożek. Kobieta z podkrążonymi fioletowymi podkowami pod oczami spojrzała na mnie i uśmiechnęła się wymuszenie. Była zmęczona, dziecko niespokojnie, na pewno obydwoje nie spali w nocy. – Mogę pani pomóc?- Złapałam wózek oburącz i przeciągnęłam go przed siebie.- Dziękuję. Do sali numer 3.- Kobieta powłóczyła za mną nogami. Weszłyśmy do ciasnej Sali, w której była jeszcze jedna, teraz śpiąca kobieta. -Jak pani na imię?- Zapytałam.- Julia.- Usłyszałam w odpowiedzi i od razu cieplej zrobiło mi się na sercu. – Widzę, że syn jest niespokojny. Proszę powiedzieć co się dzieje.- Kobieta usiadła ze łzami w oczach, opowiadając o tym, że tak właściwie nie wie co się dzieje, bardzo chciałaby pomóc synowi, ale nie ma pojęcia dlaczego on cały czas płacze. Dodatkowo jeszcze ma żółtaczkę, nie przybiera i położne kazały go dokarmiać, a ona martwi się, bo bardzo chciała karmić syna piersią, to było jej marzenie. – Proszę mi pokazać jak przystawia pani ...
«1234...12»