-
Mezalians- Rozdział 3
Data: 24.08.2022, Autor: Gorilllaz888
... syna do piersi.- Julia wyjęła zawiniątko z wózka. Dziecko wyciągało języczek i otwierało szeroko buzię. Odwracało głowę raz w jedną, raz w drugą stronę. Maluch ewidentnie jest głodny i szuka piersi. Kobieta wyjęła pierś, przystawiła głowę malca, a on złapał ustami zaledwie sam sutek, nie obejmując brodawki. Kobieta skrzywiła się z bólu kiedy dziecko zaczęło ssać. Maluch po chwili puścił pierś i zaczął płakać. – Pani Julio, proszę złapać pierś dłonią w ten sposób. Złapałam jej pierś. Teraz proszę przystawić syna tak żeby ustami objął całą otoczkę, całą brodawkę. Kobieta spojrzała zdziwiona, ale tak też zrobiła. Dziecko złapało pierś i kilka razy ładnie ją zassało. Maluch położył rączkę na piersi mamy, ona pomogła mu ponowie złapać pierś i po chwili maluch znowu kilka razy ładnie zassał pierś. – Pięknie sobie radzicie. To dopiero początek, syn musi nauczyć się koordynować ssanie, połykanie i oddychanie. Trochę nad tym zjedzie, ale bez obaw poradzicie sobie. Proszę na razie nie dokarmiać syna z butelki, tylko próbować często go dostawiać do piersi. Mleko produkuję się w odpowiedzi na ssanie, więc minie kilka dni zanim na dobre rozpocznie się laktacja.- Kobieta kiwnęła głową.- Bardzo pani dziękuję.- Jej oczy zaszły łzami, naprawdę bardzo pani dziękuję. – Gdyby jeszcze czegoś pani potrzebowała to proszę pytać o Zofię, dietetyczkę. – Pomachałam kobiecie i z poczuciem spełnienia otworzyłam drzwi na korytarz. Wtedy niespodziewanie odbiłam się z impetem od szerokiej, męskiej klatki ...
... piersiowej. Zaciągnęłam się zapachem, a moje mięśnie, tam na dole ,zareagowały automatycznie, jak piesek Pawłowa reagował na dzwonek przed jedzeniem. – Przepr…- Co pani tutaj robi? I czemu nie jest pani w swoim biurze?- Przerwał mi w pół słowa. Jego ostry ton głosu sprowadził mnie na ziemię. – Byłam u pacjentki, potrzebowała porady laktacyjnej, myślę, że udało mi się pomóc.- Odpowiedziałam z nieskrywaną dumą w głosie.- Ordynator poprawił okulary na nosie i ściągnął brwi. – Szukam pani od pół godziny po całym szpitalu. – Zaskoczył mnie po raz kolejny. Co go ugryzło? I po co mnie szukał? -Zapraszam za mną do gabinetu. – Kiedy szedł przede mną szybkim, pewnym krokiem, miałam okazję obejrzeć go od tyłu z bliska. Ciekawe jak by wyglądał w niedbale zmierzwionych włosach i dżinsach z dziurami na kolanach. Uśmiechnęłam się do siebie, to nie możliwe, ten sztywniak pewnie nawet śpi w koszuli i spodniach od garnituru. Wkroczyliśmy do gabinetu. O dziwo ordynator zdjął fartuch i przewiesił go przez krzesło. Podwinięta do łokci śnieżnobiała koszula podkreślała jego brązowy kolor skóry i silne przedramiona. Automatycznie sięgnęłam dłonią do moich długich blond włosów, aby je założyć za ucho. Dzisiaj zostawiłam je rozpuszczone, byłam przekonana, że i tak nie wyjdę z biura przez cały dzień. O dziwo, kiedy na mnie spojrzał znad biurka, bezwiednie wykonałam ten ruch po raz drugi. Zośka! Stop, zostaw w spokoju te pieprzone włosy, nie dotykaj ich. Moje zdradzieckie ciało zawsze sprawia, że można ...