1. Mezalians- Rozdział 3


    Data: 24.08.2022, Autor: Gorilllaz888

    ... czasu usłyszałam w samochodzie ordynatora- Comptine d'un autre été z filmu Amelia. Poczułam jak łzy wzbierają pod moimi powiekami, ale o dziwo nie czułam potrzeby żeby to zatrzymać, ukryć. Dałam w tej melodii ujście wszystkim emocjom, które siedziały we mnie od dłuższego czasu. Zatraciłam się w dźwiękach. Wybijałam akord po akordzie, melodia odbijała się od pustych ścian holu powodując gęsią skórkę na całym moim ciele. Czułam jak pojedyncze łzy płyną po moich policzkach. Straciłam kontakt z rzeczywistością. Oczyma wyobraźni zobaczyłam jego, stał uśmiechnięty tak jak zawsze. Wyciągnął rękę i pogładził mnie po policzku. Troska i smutek w jego wzroku wypełniły moje serce. Z każdym oddechem było mi ciężej poradzić sobie z natłokiem emocji. Nagle za plecami usłyszałam chrząknięcie, które sprowadziło mnie na ziemię. Odskoczyłam od instrumentu jak poparzona, zaczęłam w popłochu zamykać klapę. Chciałam zrobić to zbyt szybko, klapa z impetem opadła i przycięła mi wskazujący palec. Aż mi się zrobiło słabo. Dopiero wtedy zauważyłam stojących obok mnie mężczyzn, którzy patrzyli z niedowierzaniem na całą sytuację. Piotr doskoczył do mnie. – Proszę dać. Obejrzę. – złapał mnie za rękę, kiedy wymachiwałam nią, jakby to miało w czymkolwiek pomóc. – Trzymał mocno moją dłoń i oglądał zakrwawiony palec. – Chodźmy spowrotem do baru, na pewno mają coś do odkażenia i znieczulenia. – Puscił do mnie oko, a mnie było stać jedynie na wymuszony uśmiech. Piotr Skierował się w stronę baru, za którym ...
    ... stał kelner, przygotowujący właśnie jakieś kolorowe drinki, a ja zastanawiałam się jak bardzo żałośnie muszę teraz wyglądać, z zakrwawionym palcem i opuchniętymi od płaczu oczami.– Adam stojący obok nas niczym posąg, zmierzył Piotra, swojego zastępcę lodowatym wzrokiem. -Nie wiem czy to dobry pomysł.- Mnie uraczył jeszcze ostrzejszym spojrzeniem. Wyrwałam rękę z uścisku Piotra, bo czułam jak krew powoli spływa mi na dłoń i zaraz zacznie kapać na posadzkę.- Idę do baru, niech mi dadzą chociaż jakąś chusteczkę. – Kelner właśnie psikał mi palec środkiem odkażającym kiedy doszli do mnie, dyskutując zaciekle po drodze. Zniżyli głosy, więc usłyszałam tylko fragment wypowiedzi Adama. – Ty idioto… wiedziałem, że maczałeś w tym paluchy. – Wzrokiem ciskał błyskawice. Biedny Piotr w udawany sposób okazywał skruchę, a ja chyba właśnie połączyłam kropki. Czyżby Piotr zamienił nam rezerwację? Ale po co? Nie możliwe, musieli gadać o czymś innym. Mężczyźni podeszli do baru. Adam utkwił wzrok w moim palcu, zawiniętym w papierową serwetkę. – Co to kurwa ma być?- Mruknął pod nosem i kiwnął do kelnera, a ja tylko obserwowałam rozwój wypadków, ból jeszcze na tym etapie odbierał mi zdolność składnego wypowiadania słów. – Co to ma być? Gdzie macie opatrunki?! Co wy nie macie apteczki do cholery?- Adam odwinął krwawiący palec z serwetki, a ja syknęłam i krew znowu poleciała po wewnętrznej stronie dłoni. Kelner zakłopotany, złapał za słuchawkę i zaczął gdzieś dzwonić. – Spokojnie, panie ordynatorze, ...
«12...8910...»