-
Mezalians- Rozdział 3
Data: 24.08.2022, Autor: Gorilllaz888
... pokoju. Łóżka stały dalej na swoich miejscach. Adam odwrócony do mnie tyłem pośpiesznie chował coś do walizki, która leżała na jednym z łóżek. – Niestety nie da się ich rozsunąć.- Odezwał się Adam- Mistrz w unikaniu kontaktu wzrokowego.- Po której stronie lubi pani spać?- To proste pytanie wydało mi się teraz bardzo intymne. Zastanowiłam się chwilę nad odpowiedzią.- Zawsze wybieram lewą stronę.- To doskonale się składa, bo ja prawą.- Ordynator uśmiechnął się, ale mina ewidentnie mu zrzedła kiedy spojrzał na mnie.- Mam prośbę.- Zasunął walizkę i odłożył ją obok szafki nocnej.- Czy może pani mieć przy mnie zawsze związane włosy?- Zaskoczył mnie ostrym tonem, ale przytaknęłam i po chwili związałam moje długie blond włosy w ciasnego kucyka. …………….. Obudziłam się, w pokoju było całkiem ciemno. Ciężkie kremowe zasłony były zasunięte. Straciłam poczucie czasu. To ten stan kiedy budzisz się po drzemce i nie wiesz jaki jest miesiąc i rok. Leżałam chwilę w bezruchu i przypomniało mi się jak brałam prysznic, jak ordynator dobijał się do łazienki i jak kładłam się do łóżka, musiałam od razu zasnąć. Zaświeciłam lampkę nocną i powoli spuściłam nogi z łóżka. Pościel na łóżku Adama leżała nienaruszona, walizka leżała nie rozpakowana w takiej samej pozycji jak wcześniej. Złapałam telefon, na wyświetlaczu zobaczyłam godzinę 21.30. No to ładnie pospałam. Czuję się jakbym dostała obuchem w łeb. Powinnam w zasadzie zaraz znowu położyć się spać. Do dupy. Zawsze się tak czuję po ...
... sylwestrze, kiedy usnę nad ranem i prześpię tyle godzin, że wracam na właściwe tory snu dopiero po trzech królach. Moje rozmyślania przerwało długie i głośne burczenie w brzuchu. Poczułam niesamowity głód. Odsunełam walizkę, nałożyłam na tyłek sportowe, dopasowane legginsy z wysokim stanem i luźny, czarny t-shirt z bawełny i wyruszyłam na poszukiwanie restauracji w tym przybytku. Po zjedzeniu sałatki z kurczakiem, parmezanem i pomidorkami koktajlowymi dopchałam się jeszcze porcją ciasta brownie z musem malinowym i musiałam uciekać, bo zamykali restaurację. Wyszłam na przestronny hol i po raz kolejny zachwyciłam się misterną metalowo- szklaną konstrukcją ścian. Nagle mój wzrok przykuł piękny, lśniący fortepian w kolorze ciemnego brązu, na masywnych rzeźbionych nogach. Jak mogłam go wcześniej nie zauważyć? To chyba przez to zmęczenie. Przejechałam ręką po klapie i zauważyłam, że jest zakurzona. Taki piękny instrument, stoi tutaj i się kurzy pełniąc jedynie funkcję dekoracyjną pomieszczenia. Westchnęłam i powoli uchyliłam klapę. Rozejrzałam się, w holu nie było żywej duszy. Usiadłam niepewnie przy fortepianie i wybiłam kilka akordów. Niebywałe jak równe i harmonijne były dźwięki. Przymknęłam powieki. Palce same znalazły odpowiednie miejsce i zgrabnie muskały śnieżnobiałe klawisze. Druga dłoń poszła w ślady pierwszej. Nie myślałam o tym co zgrać, melodia sama rozbrzmiała w mojej głowie. Melodia, której tak bardzo unikałam przez ostatnie lata, którą niedawno po raz pierwszy od długiego ...