1. Mezalians- Rozdział 3


    Data: 24.08.2022, Autor: Gorilllaz888

    ... chciałam tylko zatrzymać krew. Mam plastry w pokoju, zeskoczyłam z wysokiego barowego stołka i zakręciło mi się w głowie. Widok krwi zawsze przyprawiał mnie o mdłości. Wzięłam głęboki wdech, czarne plamki zaczęły zalewać mi pole widzenia. O nie, znam ten stan, zaraz zemdleję. Serce zaczęło walić jak oszalałe, ciśnienie uderzyło w moje uszy, jakby całkowicie je zatkało. Adam złapał mnie w pasie, przyciągnął stojące przy stoliku krzesło i usadził na nim. Schowałam głowę między kolana. Boże, ale ze mnie sierota. Najpierw przycięłam palucha, a teraz mdleję, bo zobaczyłam dwie krople krwi. – Słyszysz mnie?- Głos Adama, jak echo odbijał się w mojej głowie. Wzięłam głęboki wdech. Oddychałam miarowo. Od razu lepiej. I po co mi było to granie. Kiwnęłam głową. Słyszałam z oddali jak Piotr mówi coś do Adama, a ten się spina i każe zjeść mu z drogi. Wróciłam całkiem do siebie jak już byliśmy w windzie. Adam dalej podtrzymywał mój bok, zaciągnęłam się męskim zapachem jego perfum i tym jego adamowym zapachem, tym samym, który poczułam klęcząc w jego gabinecie i zbierając rozrzucone papiery z podłogi. Teraz poczułam jeszcze delikatna woń alkoholu, chyba jakieś whisky. Mieszanka wybuchowa. Westchnęłam chyba zbyt głośno, bo spojrzał na mnie z pytającym wzrokiem.- Coś się dzieje?- Pokręciłam głową i zaciągnęłam się tym cudownym zapachem jeszcze raz. Kurewsko dobrze pachnie, musze sprawdzić co to za perfumy.- Dior, sauvage. – Te słowa przywołały mnie na ziemię.- Słucham? – Wycharszczałam. – ...
    ... Perfumy- to sauvage, diora. – Poczułam, że robi mi się gorąco, a nie mam na twarzy podkładu, zaraz spalę buraka. Widział, że zaciągam się jego zapachem. Zośka, weź ty się ogarnij dziewczyno.
    
    Adam rozejrzał się dokładnie zanim wysiedliśmy z windy. Było pusto, więc po chwili byliśmy już w pokoju. Czułam się dziwnie, jakbym co najmniej popełniała jakieś przestępstwo, ale z drugiej strony się nie dziwię, znajomi zaczęli już zjeżdżać się na jutrzejszą konferencję, jest duże prawdopodobieństwo, że można spotkać kogoś znajomego na korytarzu. Co by było gdyby zobaczyli, że wchodzimy razem do pokoju? Katastrofa.. Zarówno dla mnie i dla niego.
    
    Adam usadził mnie na łóżku i wyciągnął kosmetyczkę ze swojej walizki. Klęknął przede mną, odwinął zawiniątko zrobione z papierowej serwetki . Od razu odwróciłam wzrok żeby przypadkiem znowu nie fiknąć kiedy zobaczę krew. – Uwaga, będzie szczypać. – Psiknął kilka razy jakimś specyfikiem i po chwili jego sprawne dłonie zawijały już bandaż wokół mojego palca. – Dziękuję, panie ordynatorze. Gdyby nie pan, to na pewno zemdlałabym tam na dole. – On podniósł się i utkwił we mnie wzrok. Czułam jakby chciał mnie nim przewiercić na wylot. – Mów mi proszę po imieniu, Zofio. – W jego ustach moje imię brzmiało jak coś nieprzyzwoitego. Poczułam ukłucie w dole brzucha. Motyle w moim brzuchu zdawały się jakby powoli wychodzić z kokonów. Dziewczyno, co ty wyrabiasz najlepszego. Muszę koniecznie jutro spotkać się z Julką i Pawłem, może oni przemówią mi do ...