-
Adam, Ewa i cała reszta, czyli gody miedziane, w cynę oprawne - część 3 z 3 (11/11)
Data: 06.09.2022, Autor: AgnessaNovvak
... od nasady ud po miejsce, gdzie plecy tracą swoją szlachetną nazwę, lecz postanawiam nie przerywać waszych symultanicznych karesów. Pieśćcie się tak, jak tylko macie ochotę! Dlatego tylko przysuwam się ostrożnie, składam jeden jedyny pocałunek pomiędzy twoimi pośladkami – bardziej dla zaanonsowania, że „już jestem” – i delikatnie wchodzę w mokrą tak od twojej namiętności, jak i jej śliny, kobiecość. Kołyszę się rytmicznie, ugniatając rękoma rozłożyste pośladki i uroczo mięciutkie boczki. Musiałaś być naprawdę napalona, bo pierwsze oznaki nadchodzącego orgazmu dopadają cię zaskakująco szybko. Czuję, jak napinasz mięśnie i drżysz. Twój oddech staje się coraz głośniejszy, aż w końcu załamuje się, przechodząc w długi, narastający jęk rozkoszy. I choć doskonale wiem, że najchętniej opadłabyś teraz na łóżko i zamknęła oczy, to podnosisz się tak, by przylgnąć do mnie plecami. Łapię jedną ręką za cudownie falujący pod mym dotykiem, pulchny brzuszek, drugą podtrzymuję ciężkie piersi. Odwracam ci lekko głowę, by móc złapać ustami za płatek ucha. Ostatecznie popuszczam wodze rozszalałego podniecenia i dochodzę. Jestem tak wykończony, że ledwo rejestruję, co dzieje się później. Nie pozwalasz mi z siebie uciec, więc mogę się tylko domyślać wyczynów Sofi, nadal leżącej pomiędzy twoimi nogami. Zwłaszcza że znów czuję jej łaskoczące włosy i wilgotny język w dziwnych miejscach. I choć staram się czerpać z tego jak najwięcej przyjemności, siły opuszczają mnie w błyskawicznym tempie. ...
... Ostatnim, czego jestem jeszcze jako-tako pewien, jest dotyk miękkiego materaca pod plecami. I twoje ciało, oglądane kątem półprzymkniętego oka, zastygłe w pozycji świadczącej raczej jednoznacznie, że nie skończyłyście się jeszcze ze sobą zabawiać. A potem nagle ktoś mnie woła. – Adam. Adam? *** – Adam! Słyszysz mnie? Bo tak siedzisz i nic nie mówisz… przepraszam, nie powinnam w ogóle poruszać tego tematu – Ewa zaczęła się tłumaczyć. – Spytać możesz o wszystko i zawsze! – odpowiedział Adam mechanicznie, starając się zebrać myśli skupione na zdecydowanie nie tej kobiecie, co trzeba. – I tak właściwie, dziękuję ci. – Ale za co? – zdziwiła się szczerze. – Nie będę ci kłamać: sam myślałem o tym nie dalej, jak wczoraj. I też brałem pod uwagę Sofi. Sofię. A, nieważne… Z tą różnicą, że u mnie była czystą teorią. – Wybacz mi, nie chciałam – zmieszała się. – Ewa, dość! Na kartce napiszę i na lodówce przykleję, że nie będę wymagał od ciebie spowiadania się ze wszystkiego! Natomiast odpowiadając w końcu na pytanie, ja chyba… – Adam odkleił plecy od zimnego oparcia ławki, oparł brodę na złożonych rękach, te na kolanach i odetchnął, zbierając siły. – Powiem ci wprost, bo tak będzie najlepiej: wiesz, że nie zniósłbym twojej zdrady z innym mężczyzną. I nawet nie będę na ten temat dyskutował. Hipotetycznie, gdybyś zdecydowała się na kobietę, powinienem postąpić tak samo, ale… nie wiem. Nie będę więcej pytał, co właściwie łączy cię z Sofią, ale skoro widujecie się ...