1. Mokra Włoszka (III)


    Data: 09.09.2022, Kategorie: romantycznie, bez seksu, delikatnie, Autor: Minionek

    ... Oczy tak piękne jeszcze chwilę temu, nabrały dodatkowego blasku, podkreślone skromnym makijażem. Na pełnych ustach dotkniętych szminką pojawił się subtelny uśmiech, w momencie, gdy Valentina zobaczyła moją zaskoczoną minę.
    
    - Dziękuję – powiedziała radośnie, z nutką urzekającej skromności i nieśmiałości.
    
    - Z każdą sekundą jesteś piękniejsza – wydusiłem z siebie.
    
    Podeszła miękkim krokiem, otulił mnie zapach świeżo rozpylonych perfum oraz delikatna dłoń zaplatająca się na włosach z tyłu mojej głowy.
    
    - Komplemenciarz – szepnęła do ucha. Dziękuję kochanie – dokończyła i musnęła mnie ustami. Krótką chwilę później, gotowi do wyjścia stanęliśmy w korytarzu. Valentina, stukając niewysokimi obcasami skórzanych kozaków wyszła z pokoju pierwsza. Jej ciało okrywał świetnie dopasowany do sylwetki, czarny, wełniany płaszcz sięgający do połowy ud. Skierowaliśmy się do windy, którą pojechaliśmy trzy piętra w dół, do głównego holu. Przepastne pomieszczenie, niczym komnata o polerowanych ścianach i podłodze, tętniło życiem. Obsługa uwijała się jak w ukropie, przyjmując nowych gości i odprawiając starych. Krocząc dumnie obok Włoszki, widziałem zazdrosne spojrzenia przemykających obok nas mężczyzn oraz zawiść pojawiającą się w oczach innych kobiet. Na moich ustach pojawił się półuśmiech. Tak, jestem cholernym szczęściarzem – zaśmiałem się w duchu.
    
    Obrotowe drzwi wypuściły nas na chłodne powietrze spokojnego miasta. Nie mieliśmy pomysłu dokąd się udać, skręciliśmy zatem w prawo, ...
    ... licząc że natrafimy na jakieś miłe miejsce.
    
    - Masz ochotę na pizzę czy spaghetti? – zaśmiała się Val.
    
    - Nic bardziej włoskiego nie zaproponujesz? – rozbawiony spojrzałem na dziewczynę spokojnie idącą przy moim prawym ramieniu.
    
    - Już zaproponowałam … w pokoju – droczyła się, przesyłając lubieżny uśmieszek.
    
    - Masz rację, to było wykwintne danie. No to teraz dla odmiany coś innego – powiedziałem w momencie, gdy w zasięgu wzroku pojawiła się duża witryna restauracji Carlton. Z jej wnętrza biło ciepło intymnego oświetlenia, a stonowane, brązowe barwy i elegancki wystrój zachęcał do wejścia. Dziewczyna zdawała się pomyśleć to samo.
    
    - Zacznijmy od tego – powiedziała krótko.
    
    Już w progu zostaliśmy otuleni cichą, klasyczną muzyką oraz zapachem świeżych ziół. Stonowane oświetlenie kinkietów oraz świeczki palące się na stolikach wskazywały, że jest to właściwe miejsce na randkę. Tak, to była nasza randka, a przynajmniej tak się właśnie czułem. W głębi obszernej sali zauważyłem tylko dwie pary sączące nieśpiesznie jakiś napój i przekąszające drobiazgi.
    
    - Witam państwa serdecznie – powiedział z francuskim akcentem, zakradający się z lewej strony kelner. W czym mogę pomóc? – dokończył.
    
    - Dzień dobry. Jeden stolik dla dwojga, w głębi sali poproszę – odpowiedziałem, rozglądając się po otoczeniu.
    
    - Oczywiście, proszę za mną – gestem dłoni wskazał kierunek i podążał dwa kroki przed nami, kierując się w stronę ściany, na której wisiały pokaźne obrazy. Okrągły stół ...
«1234...7»