1. Mokra Włoszka (III)


    Data: 09.09.2022, Kategorie: romantycznie, bez seksu, delikatnie, Autor: Minionek

    ... godziny siódmej padliśmy zmęczeni i zadowoleni na łóżko, nasze dłonie nadal były złączone, a wzrok wbity w sufit. Ciche pomieszczenie okraszone było dźwiękiem oddechów oraz delikatnym cykaniem zegara.
    
    - Idę się wykąpać, odpoczniemy później – zacząłem.
    
    - Dobrze, ja w tym czasie zadzwonię i porozmawiam z synem – odpowiedziała.
    
    Podszedłem do niewielkiego systemu grającego, włączyłem radio. Korzystając z rytmicznej muzyki wydobywającej się z głośników, zafundowałem Włoszce zabawnie wyglądający i bardzo nieudolny striptiz, podczas którego dziewczyna zaśmiewała się i zakrywała dłońmi twarz. Pod prysznicem spędziłem dobre dziesięć minut, napawając się gorącą wodą opadającą spod sufitu. Gd wszedłem do pokoju, Valentina przygryzła delikatnie dolną wargę, spoglądając na mnie ubranego jedynie w bokserki. Wstała i stanowczo pchnęła mnie na łóżko, a sama w rytm wolniejszego utworu pokazała mi jak powinno wyglądać kuszenie. Jej ciało wyginało się rozkosznie, podczas gdy kolejne warstwy garderoby nieśpiesznie osuwały się na podłogę. Kilka minut później, opalona Włoszka stanęła przede mną nago, a ja wbity w wezgłowie łóżka, wstrzymywałem ...
    ... oddech. Dziewczyna uśmiechnęła się lubieżnie, po czym powolnym ruchem pochyliła się nade mną i złożyła soczysty pocałunek na moich ustach.
    
    - Idę przygotować deser – uśmiechnęła się szeroko i zniknęła w łazience, zabierając ze sobą niedużą walizeczkę. Przez zamknięte drzwi dobiegł cichy szum wody. Miasto za oknem otuliła czerń nocy, a ja leżąc na wygodnym materacu łóżka, niespiesznie wędrowałem wzrokiem po bieli sufitu, wsłuchując się w rozmaite dźwięki otoczenia. Radiostacja cicho nadawała jakiś reportaż w języku szwajcarskim, a zza okna dobiegał nieprzerwany szmer życia przetaczającego się przez ulice i chodniki. Z długiego zamyślenia wyrwał mnie dźwięk zakręcanej wody w łazience. Wstając, wyłączyłem główne oświetlenie, spowijając pokój w subtelnym oświetleniu dwóch, niewielkich kinkietów na ścianach i podszedłem do okna. Dłuższą chwilę rozglądałem się po spokojnej okolicy, odprowadzając wzrokiem, idącą nieśpiesznie, młodą parę z psem. Na bezchmurnym niebie widoczne były co jaśniejsze gwiazdy, a księżyc w drugiej kwarcie kontrastował z nieprzeniknioną czernią nocy. Za moimi plecami otworzyły się drzwi łazienki. Odwróciłem się i zamarłem. 
«12...4567»