-
Mokra Włoszka (III)
Data: 09.09.2022, Kategorie: romantycznie, bez seksu, delikatnie, Autor: Minionek
... nakryto jasnym obrusem i przyozdobiono świeżo ciętymi kwiatami oraz dwiema, tlącymi się świecami. W momencie, gdy się zatrzymaliśmy, obok nas pojawił się drugi kelner, który to sprawnym ruchem odebrał od nas płaszcze, natomiast drugi pracownik odsunął Valentinie krzesło. Usiadłem chwilkę po niej, w chwili, gdy kelner, wyuczonym gestem położył naprzeciwko nas niedużą, ale elegancko oprawioną kartę dań. - Będę dzisiaj do Państwa dyspozycji, proszę dać znak jak tylko będą Państwo gotowi – mówił elegancką angielszczyzną, po czym powędrował kilka metrów dalej. Blask świec odbijał się w pięknych oczach Włoszki, a cienie tańczące na jej twarzy i Chopin sączący się w tle, tworzyły niezwykle intymną atmosferę. Po chwili przeglądania menu, zdecydowaliśmy się na zamówienie. Kelner podpłynął szybkim krokiem i zaoferował drobne przekąski oraz wino, które miało uprzyjemnić nam oczekiwanie na główne danie. - Zauważyłem, że nie masz obrączki na palcu. Dlaczego? Zdjęłaś specjalnie dla mnie? – rozpocząłem niepewnie z grubej rury. Włoszka uśmiechnęła się nieśmiało i schowała dłoń pod stół. - Nie, to nie tak. Sprawa z moim małżeństwem jest skomplikowana – odpowiedziała. - Ale nie przeze mnie, prawda? – zapytałem cicho. - Nie, to dzieje się od dawna. Obrączkę zdjęłam dzisiaj rano. Chciałam być z Tobą i tylko z Tobą. Chciałam na chwilę zapomnieć o tym, co czeka mnie w domu – kontynuowała. - Nie chcę być wścibski, ale jeśli chcesz o tym porozmawiać to jestem do Twojej ...
... dyspozycji – starałem się być ostrożny, nie chciałem jej urazić ani zasmucić. Jej dłonie ponownie pojawiły się na stole. Dotknąłem ich opuszkami palców. - Normalnie powiedziałabym, że nie. Nie rozmawiam o swoich prywatnych sprawach – ucichła. - Ale … – pomogłem jej. - Ale czuję, że z Tobą mogę i chcę rozmawiać – skwitowała. - Chętnie wysłucham, a jeśli będę potrafił to także pomogę – szepnąłem i wsunąłem do ust mały kawałek dojrzałej Goudy. - Pobraliśmy się dość wcześnie, osiem lat temu, choć znaliśmy się krótko. Jak dotąd On był moim pierwszym i jedynym mężczyzną. Na początku było nam dobrze, rozumieliśmy się doskonale. Była pasja, radość i chęć życia – potok słów zaczął płynąć nieprzerwanym strumieniem. Obserwowałem jej poważną minę, nie spuszczając z niej wzroku. - Cztery lata temu na Świat przyszedł Paolo. Od tamtego czasu powoli zaczęliśmy tracić ze sobą kontakt. Pozornie nic się nie zmieniło - pracę mamy tą samą, mieszkamy w tym samym miejscu, ale w tle nastąpiły zmiany – urwała krótko. - Jakie zmiany? – dopytywałem. - Do niedawna sądziłam, że to moja wina. Poświęcając dziecku bardzo wiele czasu, zaczęłam zaniedbywać męża – spuściła wzrok. - Myślę, że to naturalne. Ale na pewno nie jest to Twoją winą. Czy Twój mąż chciał mieć dziecko? – drążyłem temat, bojąc się, że tym samym przekraczam granicę. - Tak, oboje chcieliśmy – odpowiedziała ożywiona. Jakieś dwa lata temu doszłam jednak do wniosku, że to nie ja, a On zaczął się ode mnie odsuwać – ...