1. "Czlowiek", akt 4: "Chlopcy" (2/4)


    Data: 22.09.2022, Kategorie: Inne, Autor: Michalina Korcz

    ... bawiłeś się w bigamie, raczej pokojowo się z nimi rozstawałeś. Jednak ta zasada została złamana w dwóch wypadkach. - tym razem przekręciłem na niego twarz – Jedną z nich jest matka Negan, która nie była twoją żoną, ale urodziła twojego syna. Drugą niezmiennie kochasz od lat, ale nie poślubiłeś jej, nie zrobiłeś dzieci i prawdopodobnie nigdy nawet nie udało Ci się zaciągnąć do łóżka, mimo swoich starań, by pokazać, że nie ma w tym nic złego. To twoja siostra, Julia.- Nie pozwalasz sobie na za dużo, Diable? - zapytał wreszcie- Nie. W końcu mam być adwersarzem Boga, a ty nim jesteś. Ale to nie jest ważne. - pokręciłem głową – Wróćmy do tematu twoich dzieci, który tak ładnie przemilczałeś przed moim przyjazdem, a który stanowił trzon naszej gry. - znów odwróciłem wzrok – Anita, najstarsza z rodzeństwa. Pieprzyła się z matką, chciała z nią przeżyć pierwszy raz, ale do tego nie doszło, bo tamta zmarła, nim nasza droga Cesarzowa dojrzała do tego, przez co żywiła frustrację do wszystkiego. To już mamy za sobą. Potem spaślak, którego ego było większe niż masa, ale chyba zaczął przyswajać lekcje pokory. Drugie rozpieszczone do granic możliwości dziecko… Cholera, zapomniałem przez Negana o mojej pieczeni. Pewnie się spaliła?- Rano ją uratowali, zabrali do czerwonej strefy i zrobiono operacje odwracające skutki twoich zabaw. - powiedział Wiktor, spokojnie, bez urazy – Po wybudzeniu ciągle płakała, mówiąc, że jak tylko będzie mogła to wyjedzie. Nie, nie mam Ci tego za złe, przeciwnie, ...
    ... chyba powinienem za to podziękować. Usuwasz chwasty z mojego otoczenia.- Dobrze to słyszeć. - kiwnąłem głową – Dalej, mamy twojego syna. Myśli, że przez całe jego dzieciństwo o nim nie wiedziałeś, ale sądzę, że było inaczej. Bo niby dlaczego bierzesz to co najważniejsze dla Ciebie i mu tak po prostu przekazujesz?- Wiedziałem doskonale. - kiwnął głową – Wielokrotnie chciałem, byśmy byli rodziną, ale bała się, że to go zdeprawuje. Do końca pragnęła, by był jej córką. Im starszy się stawał, tym bardziej widziałem, że jest podobny do mnie i nie możemy tego zatrzymać. Wiedziałem też, że tylko on będzie w stanie zapanować nad dorastającą Mią, bo ja nie będę miał na to czasu. To, czego mu zabrakło to techniki i łagodności.- Czemu jej go nie nauczyłeś, kiedy już mogłeś? - zastanowiłem się – Czemu mogąc wreszcie wyciągnąć do niego rękę, nie zrobiłeś tego?- Nadal mi zabraniała. - skrzywił się – Doskonale to wiesz. My nie włamujemy się do środka, nie używamy wytrychów czy siły. Jedynie sprawdzamy, czy drzwi są otwarte. - kiwnąłem głową – On też postanowił to zrobić. Nie zapalił światła, po prostu usiadł na środku pokoju, myśląc, że jest pusty. Nie mogę go zmusić do niczego, jedynie obserwuje…- Jest wściekły, że zabrałem mu waszą najcenniejszą rzecz. - znów odwróciłem do niego twarz – Mam nadzieje, że to go sprowokuje do działania. Jednak sądzę, że jeszcze lepszym będzie, jak w tej ciemności usłyszy głos typa, którego tak bardzo potrzebuje. Nie ważne, że obaj siedzą już tam za długo. A ...