-
Wakacje z Gosią (2016)
Data: 30.09.2022, Kategorie: delikatnie, wspomnienia, wakacje, Autor: darjim
Gosia siedziała na ganku przeglądając jakieś kolorowe czasopismo. Usiadłem obok z piwkiem w ręce. - Oj, tego mi było trzeba. Cisza, spokój, żadnych kłopotów i tej ciągłej gonitwy – odezwałem się - Tak, tutaj na prowincji już tak jest – uśmiechnęła się do mnie - Może powinienem się tutaj przeprowadzić - Byłoby fajnie - A co robi nasza młodzież? - zainteresowałem się naszymi latoroślami - Siedzą tam, na ławce Rzeczywiście siedzieli nieco z boku, oboje z nosami w tablecie i coś przeglądali. Byli dość ożywieni. Syn Gosi, Marcin i moja Sylwia. Rzadko się spotykaliśmy. Głównie tak jakoś w przelocie, na różnych uroczystościach rodzinnych, ale nie mieliśmy dla siebie tyle czasu, co teraz. Gosia zaprosiła mnie na wakacje i wreszcie zdołałem się wybrać, bo wcześniejsze próby spełzały na niczym. W tym roku uparłem się, że przyjadę i zabrałem Sylwię, niech pozna rodzinę, o której tylko właściwie słyszała. Młoda nie za bardzo miała na to ochotę, ale teraz raczej nie żałowała. Sylwia ma już szesnaście lat i swój świat, do którego należę pewnie tyle o ile i pewnie wolałaby spędzać czas inaczej, ale tu nawet poparła mnie moja była Pani. Z Marcina też był już kawał chłopa. Wysoki, przystojny, miły i kulturalny. Udał się Gośce nadzwyczaj. Gdy tak na nich patrzyłem, pomyślałem, że nawet fajna z nich parka. Poza tym kogoś mi przypominali. Gośka, jakby czytała w moich myślach. - Przypominają nas z tamtych lat, co nie? - Zgadza się Faktycznie. ...
... Jakbym widział Gośkę i mnie. Tyle, że nie mieliśmy laptopów, tabletów lub komórek. Miejsce i ławka były jednak te same. Zamknąłem oczy i przywołałem wspomnienia. Ech, stare dobre czasy... Pamiętałem. Pamiętałem wszystko. Szczególnie te niesamowity czas, gdy wydarzyło się między nami coś wspaniałego, niesamowitego, niebosiężnego... Uśmiechnąłem się do swych wspomnień. Obudziłem się trochę „połamany z dnia wczorajszego”. Wspomnienia cudownych chwil sprzed ponad ćwierć wieku nie pozwoliły mi długo usnąć. Wstałem wcześnie. Zaaplikowałem sobie w kuchni swój zestaw obowiązkowy w porannych sytuacjach, czyli: kawę. Siorbałem więc gorący napój, gdy Gosia zeszła do kuchni. Ubrana była tylko w górę od piżamy, która sięgała jej do połowy ud i papucie. - Cześć – zaszczebiotała radośnie – już wstałeś? - Tak – odpowiedziałem nie spuszczając z niej wzroku Zgrabna Bestia, pomyślałem. Ciągle na topie. W sumie nie zmieniła się aż tak bardzo. Poznałbym ją nawet wieczorem w ciemnej bramie. - To ekstra, będzie się z kim napić kawy – ucieszyła się podchodząc do kuchenki i stawiając czajnik na palniku – nie lubię pić sama kawy z samego rana - A masz z kim? - moje pytanie było uzasadnione, bo o życiu prywatnym Gosii praktycznie nic nie wiedziałem - Czasem tak, czasem nie – odparła wymijająco Stała przy kuchni i sypała kawę do kubka. Odkładając pudełko z kawą odwróciła się do mnie tyłem. Gdy zamknęła już szafkę, wyciągnęła ręce do góry i przeciągnęła się. ...