1. Mint 400


    Data: 17.10.2022, Kategorie: nieznajomy, masaż, Ameryka, Autor: starski

    Owego roku pracowałem w Namiocie Masażu Duga Sullivana, podczas wielkiego wyścigu pojazdów terenowych, znanego w całych Stanach jako Mint 400.
    
    Było to na krótko przedtem, zanim cały cyrk trafił w ręce Jacka Biniona, któremu udało się zepsuć, co tylko było możliwe i załatwić wyścig na całe lata.
    
    Dug był synem Lyndona Sullivana, faceta, który dorobił się na handlu rurami do odkurzaczy. Jeśli posiadaliście kiedyś odkurzacz w tej części świata, na dziewięćdziesiąt procent mieliście rurę O. L. Sullivana.
    
    Znałem Duga ze szkoły, mimo że starszy ode mnie o dwa lata, z powodów zdrowotnych został w tyle i chodziliśmy do jednej klasy. Nikt dokładnie nie wiedział, o jakie problemy chodziło, ktoś złośliwy lub ktoś, kto znał Duga tak jak ja, mógłby powiedzieć, że były to problemy psychiczne. Jego ojciec, chcąc, by syn się uniezależnił i zaczął kombinować coś na własną rękę, kupił mu namiot. W tym namiocie podobno nakręcono sporą część serialu telewizyjnego M.A.S.H. Dug wolał salon z używanymi samochodami, ale stary Sullivan nie ufał synkowi na tyle, żeby sprezentować mu kilkadziesiąt samochodów na raz. Zamiast tego, opłacił wpisowe i zorganizował Namiot Masażu w terenowym obozie wyścigu Mint 400. Zaraz też, okazało się, że potrzebny był im ktoś, kto miałby, chociaż znikome pojęcie na temat traktowania ludzkiego ciała. Na początku, podobno miały to robić dziewczęta ze szkółki medycznej, ale się przestraszyły, prawdopodobnie właśnie Duga i wycofały się w ostatniej chwili. Ja znałem ...
    ... się na masażu z racji tego, że mój ojciec pracował z atletami Las Vegas Stars od lat. Stary Sullivan zwrócił się do mnie osobiście z prośbą i propozycją nie do odrzucenia. Za sporą sumkę miałem popilnować mu synka i zająć się interesem. Nie miałem jeszcze dwudziestu jeden lat i zbierałem na własny samochód. Opłacało mi się.
    
    Namiot masażu pełnił różne funkcje, często dalekie od głównego założenia. Dwaj z Gazety Sportowej, grube ryby dziennikarstwa, obrali go sobie na prywatny klub, gdzie mogli pogadać, zapalić cygaro, leżąc na brzuchu. Jedna z telewizji zrobiła nawet krótki reportaż o Namiocie Masażu, z udziałem paru Mint Girls. Raz przyjęliśmy kontuzjowanego motocyklistę, a potem jego dwie zmartwione kuzynki. Zostawiliśmy im namiot na godzinkę, żeby mogli się wzajemnie pocieszyć. Dug obwąchiwał potem wszystko jak pies. Miał hyzia na punkcie cipy, był wszędzie tam, gdzie świeciły cycki. Raz, po godzinach, przyprowadził do namiotu jakąś niunię. Wydymał ją, a ona wydymała jego, bo zwędziła mu z portfel.
    
    Dug nie zarobił na tym całym przedsięwzięciu ani centa. Chętnych na prawdziwy masaż było niewielu, robota żadna, ale i tak na koniec dnia miałem dosyć.
    
    Tego wieczora zamknąłem namiot i udałem się do salonu, jedynego budynku, nie namiotu, w całym rajdowym miasteczku. Nie było tłoczno. Większość udała się już do Vegas, by tam spędzić noc, niekoniecznie na spaniu. Zająłem mój ulubiony hoker, w kształcie motocyklowego siedzenia i już po chwili, Eddie podsunął mi kufel. Nikt ...
«1234...9»