-
Mint 400
Data: 17.10.2022, Kategorie: nieznajomy, masaż, Ameryka, Autor: starski
... mnie nie pytał o wiek, a już na pewno nie Eddie. Wiedział, że jestem małolatem, ale miał gdzieś dyrektywy. Palnąłem o blat monetami i pozdrowiłem go skinieniem kapelusza. Ledwo umoczyłem wargi w pianie, gdy dosiadła się jakaś wysoka niunia. Nie widziałem jej tu nigdy wcześniej, na pierwszy rzut oka wyglądała na dziennikarkę, albo fotoreporterkę. W niewielkim plecaczku mogła mieć właśnie aparat. Z całego tłumu towarzyszącego Wyścigowi, kierowcy stanowili może jedną dziesiątą. W tej chwili, w środku, było ich może ze dwóch. Niunia zamówiła piwo i oparta wygodnie o blat, przyglądała mi się z uśmiechem. Pachniało od niej jakimiś słodkimi, kwiecistymi perfumami. Zerkałem, starając się zrozumieć, o co jej chodzi. Była niezła, musiałem przyznać. Guziczki wojskowej koszuli z trudem utrzymywały napierający biust. Pomyślałem, że gdyby jeden z nich strzelił, mógłby rozwalić mój kufel. - Witam – powiedziałem, ocierając miejsce, w którym prędzej czy później miały wyrosnąć mi wąsy. - Jak się masz – Miała obcy akcent i ładny uśmiech, poprawiła się na stołku, zmieniając półdupek. Miała na czym siedzieć. Wyglądało na to, że nie brakowało jej niczego. Mogła być latynoską albo urodziła się w rezerwacie, chociaż kasztanowe włosy, lekko piegowata twarz i piwne oczy, nie bardzo pasowały do Indianki. Może metyska. - Już po pracy? – Odezwała się, wskazując plakietkę na mojej koszuli. Potwierdziłem skinieniem. – Nie wiedziałam, że jest tu namiot z takim luksusem – Nie przestawała się ...
... uśmiechać. - Skorzystałabym już dawno. – Pomyślałem, że pewnie Dug zabrałby mi ją od razu i obmacał jak trzeba. Gdy chodziło o kobiety, nie potrafił się opanować. Łyknąłem piwo i uniosłem brwi pod rondem kapelusza. Ten akcent był chyba brytyjski. - Otwieramy jutro, o dziewiątej – powiedziałem. W moim głosie usłyszałem niechęć. Byłem naprawdę zmęczony, wiedziałem do tego, że nie posiadam ani zalet fizycznych, ani dostatecznie dobrej gadki, żeby brać się za flirtowanie z taką niunią. - O dziewiątej będę już w trasie – Wierciła się na stołku, najwyraźniej nie mieszcząc się na nim obydwoma pośladkami naraz. Wzruszyłem ramionami. – Może zrobisz wyjątek? – rzuciła z uśmiechem, a jej słowa sprawiły, że piwo, które piłem, stało się gorące. Uśmiechnąłem się, chyba nie do końca uprzejmie. Popatrzyłem na Eddiego, przecierającego kufel, gdzieś po drugiej stronie baru. - Chyba za gałę z połykiem – Burknąłem pod nosem. Używaliśmy tej chamskiej odzywki z Dugiem sto razy dziennie, względem czegokolwiek. - Poszedłbyś na to? – Usłyszała i nawet nie drgnęła. Uśmiechała się nadal wesoło. Zmieszałem się i parsknąłem w kufel. - Pani wybaczy, to tylko taka gadka – wymamrotałem i siorbnąłem. Siedzieliśmy w ciszy, pijąc, od czasu do czasu, ukradkiem, zerkając na siebie. Eddie odebrał telefon i krzyknął do nas, zakrywając słuchawkę dłonią. - Pani Croft?! - Niunia przytaknęła i podeszła do aparatu. Rozmawiała krótką chwilę, podziękowała Eddiemu uśmiechem i wróciła na swój hoker. - Zapłacę ...