-
Samotna Królewna (I)
Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość
... ojciec, nieprawdaż? No ewentualnie jakaś babka powinna przy mnie być, czyż nie? Nie było jednak nikogo. Nikt nie gotował dla mnie rosołków i nie podgrzewał ,wcześniej niezjedzonego do końca, obiadu. Radziłam sobie sama, będąc więźniem małego pokoju, na rozłożonej wersalce, która zajmowała jego większą część. Obok stała czarna ława z niebieską serwetą. Właściwie to bieżnikiem. Na tej ławie stał różowy termos z herbatą – moją ulubioną, na termosie była naklejka z , a obok termosu znajdowała się położona treścią do dołu książka – szkolna lektura – . Ja byłam jednak wpatrzona w telewizor, obok którego stało nowiusieńkie DVD i odtwarzało, naprzemiennie, dwie płyty, dołączone do miesięcznika . Tymi płytami były właśnie filmy – ekranizacja powieści Marii Dąbrowskiej, pod tytułem , i ekranizacja książki Katarzyny Grocholi, o tytule . Obrazek ten byłby zapewne pięknie leniwy, gdyby nie fakt, że ja, wtedy miałam na sobie dwie pary spodni dresowych, koszulkę, grubą bluzę, byłam nakryta po samą szyje puchową pierzyną, a na dodatek miałam na głowę zimową czapkę. Powód mojego nietypowego stroju był prosty do odgadnięcia. W mieszkaniu temperatura sięgała kilku stopni Celsiusza poniżej zera, dokładnie tak samo jak na dworze. Odłożyłam kieliszek na ziemie, zgramoliłam się z kanapy i ruszyłam w kierunku drzwi. Tym razem melodia słynnego walca, nie wybrzmiewała ze starego, małego telewizora, a z dzwonka, zwiastującego przybycie gościa. Pokombinowałam więc przy zamkach, z ...
... czego jeden nieustannie się zacinał i otworzyłam drzwi na oścież, wyśpiewując pod nosem: Wiktoria, dziewczyna o ciemnych blond włosach i piwnych oczach, przekroczyła właśnie próg. Stanęła w korytarzu i nawet nie zwracając uwagi na moje fałszujące śpiewy, zaczęła rozpinanie kurtki, i zdejmowanie szalika. Z czapką sama jej pomogłam. Szybko zakosiłam ją z jej głowy i założyłam na swoją. Stanęłam przed lustrem i z żalem przyznałam, że styl reggae do mnie nie pasuje. Oddałam więc mojej przyjaciółce trójkolorową czapkę z dużym pomponem, sięgającym niemal do samych pośladków. Wika przewróciła oczami, włożyła czapę do rękawa i zawiesiła odzienie na wieszaku, który ja jakiś rok temu własnoręcznie przykręcałam do ściany, za pomocą śrubek przeznaczonych do karton-gipsu, i śrubokręta, który miał w sobie taki fajny magnesik. Już miałam się pochwalić moim dziełem, gdy Wiktoria mnie uprzedziła i pierwsza rzekła: – Cześć. Nie powinnaś być czasem załamana? – Ależ jestem – odpowiedziałam, otwierając szeroko moją parę oczu, jedyną jaką na chwilę obecną posiadałam, bo okulary jakiś czas temu gdzieś posiałam i do dziś nie odnalazłam. – Nie widać? – zapytałam. Wiktora przyjrzała się uważnie moim błyszczącym paczadełkom, uśmiechowi od ucha do ucha i rumianym policzkom. – Nie, właśnie nie widać – stwierdziła z całą powagą i skierowała swoje kroki do mojego pokoju. Rozsiadła się na kanapie, na której jeszcze nie tak dawno ja leżałam. – Bawimy się! – krzyknęłam podkręcając muzykę na ...