-
Samotna Królewna (I)
Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość
... tyle głośno, by zdenerwować sąsiadów, ale na tyle cicho, by słyszeć podniesiony głos Wiki. W dłoń chwytłam butelkę i napełniłam nią połowę kieliszka. Nalałabym jej więcej, ale ta idiotka protestowała, że tyle jej w zupełności wystarczy. – Nie mogę dziś dużo wypić. Jutro idę do pracy na rano. – Biedna ty – ubolewałam nad jej losem naprawdę krótką chwilę, a zaraz potem stwierdziłam – ale ja nie, ja mam wolne. – Wykonałam kilka łyków wódki owocowej, niskoprocentowej, wprost z butelki. – Zanim się rozkręcisz, to babcia ma badania na dziewiątą rano. Ktoś musi zająć się Kaśką. Wyjątkowo padło na ciebie. Co prawda, ja nie miałam nic przeciwko, by zabrać małą na jakiś spacerek, ale raczej w godzinach wieczornych. W końcu, kto normalny funkcjonuje jak należy, o tak rychłej godzinie, jak dziewiąta rano? A przy tak małym dziecku, to chyba wypadało funkcjonować jak należy, prawda? – Tak, wiem, nie jesteś z tego zadowolona, ale pomyśl, że ja mam gorzej. To ja będę zapierdalała na produkcji, stojąc jak na szpilkach i zamartwiając się, czy ty sobie radzisz. – Nie, no czemu? Spoko, poradzę sobie. W końcu to nie takie małe dziecko, nie? Ile ona ma? – Pożal się Boże nad tobą. I ty jesteś chrzestną? Stanęłam w lekkim rozkroku i wsparłam dłonie na moich seksownie zaokrąglonych biodrach. – Jeszcze jej nie ochrzciłaś – warknęłam, jakby to miało być jakimś usprawiedliwieniem na fakt, iż nie znałam wieku swojej przyszłej chrześnicy. – Jedenaście ...
... miesięcy. Przewracając oczami, zaczynałam kalkulować, ile to jest tak naprawdę to . Starałam się sobie wyobrazić jakie może być dziecko w takim wieku. – Miałam nawet o to zapytać, ale uznałam, że najgorzej jest się wygłupić. W końcu kogo nie rzucą na głęboką wodę, ten nigdy nie naumie się pływać. – Spoko, damy radę – zapewniłam. – A potem jak już oddasz małą mojej babci, to pojedziesz z nią do Patryka. Sama sobie nie poradzi z wózkiem, poza tym Patryk ma urodziny, a ja mam akurat nadgodzinny i będzie mu miło jak chociaż ty go w tym dniu odwiedzisz. Ostatnio o tobie wspominał. – Twój brat? O mnie? – dziwiłam się. – On mnie w ogóle pamięta? – Byliście w tej samej rodzinie zastępczej. – Nie zaaklimatyzowaliśmy się – wspomniałam. – Potem w tym samym domu dziecka – dodała. – Wiem, wiem, pamiętam przecież tego szczyla. – Znowu zrobiłam dwa łyki wprost z butelki i odstawiłam pozostałość na białą komodę. – A tak właściwie, to czemu wyście się w tej rodzinie nie uchowali? Uśmiechnęłam się i przyłożyłam palec do dolnej wargi. Starałam się sobie przypomnieć wszystkie powody. Zapewne było ich więcej niż jeden. Jednak, z powodu krótkiej i szwankującej pamięci, rzuciłam tylko: – Tryk tęsknił za babcią i siostrzyczką, i ciągle płakał, a ja pokłóciłam się z tym frajerem. – Znaczy się tym niby ojcem? – No. – Uśmiechnęłam się i w zabawny sposób poruszyłam kilkakrotnie brwiami. – Debile kazali mi do kościoła chodzić. Jak ja w Boga nie wierzę. To co ja tam miałabym ...