1. Samotna Królewna (I)


    Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość

    ... pozbawiła mnie sporego pukla moich za gęstych, i teraz, mocno rozczochranych włosów. Wtedy sobie przypomniałam –
    
    – Długo tu jest? – zapytałam moją rodzicielkę i ścisnęłam dziewczynkę mocno za ramię, zanim stoczyła się z moich pleców, i spadła na twardą podłogę, nie okrytą nawet dywanem.
    
    Nikt mi nie odpowiedział.
    
    Trzymając Kasię okręciłam się tak, by móc usiąść i oprzeć się o ścianę. Spojrzałam na roześmianą twarzyczkę, niespełna, rocznego berbecia i dopiero wtedy poczułam gorycz w gardle, napływającą z mojego kanału nosowego.
    
    Przymknęłam oczy i przełknęłam, czując nieprzyjemny smak. Amfetamina to jednak nie był mój najlepszy pomysł, ale nie byłam uzależniona, nawet nie brałam często. Właściwie, to mogłabym policzyć na palcach jednej dłoni razy skosztowania fety. Teraz jednak musiałam zająć się czym innym, a konkretniej – kimś innym. Zabrałam małej wsuwkę z rączki zanim wsadziła ją sobie do buzi albo do oka. Wstałam z kanapy z dzieckiem na rękach i poczułam zawroty głowy, tak silne, iż musiałam usiąść, by się nie wywalić.
    
    – Znowu nawaliłaś – syknęła Alka, czyli moja matka, opierająca się ramieniem o futrynę. – Daj mi ją, zanim jej głowę rozbijesz. – Wyciągnęła ręce po dzieciaczka i wykonała kilka kroków w moim kierunku.
    
    – Nie! – uniosłam się. W końcu to ja miałam zająć się małą Kaśką i chciałam się wywiązać z tego zadania możliwie jak najlepiej, i to choćby w połowie.
    
    Poza tym nie chciałam, by moja matula czuła się ode mnie, we wszystkim, lepsza i ...
    ... kolejny raz była przekonana o tym, że jej córka się do niczego w życiu nie nadaje. Była moją matką, ale nie lubiła mnie – nie miałam złudzeń. W końcu takie osoby jak ja ciężko polubić, ze względu na ich wyjątkowość.
    
    Mała wystraszyła się krzyku i nerwowej atmosfery, ale zanim zdążyła zapłakać, szarpnęłam nią w tył, następnie w przód i położyłam plecami na rozłożonej kanapie. Połaskotałam po żebrach oraz brzuchu, tak jak lubiła najbardziej. Przy okazji zakręciło mi się w żołądku, ale jakoś udało mi się powstrzymać odruch wymiotny.
    
    – Zrób mi kawę – rozkazałam matce.
    
    Sama w tym czasie chwyciłam małą za rączki, szarpnęłam do góry i pozwoliłam skakać po łóżku. Podobało jej się to. Śmiała się wniebogłosy i krzyczała w niezrozumiałym dla mnie języku. No może poza tutu – to rozumiałam. Wiedziałam, że chodzi jej o picie, więc zaczęłam się rozglądać po pokoju w poszukiwaniu butelki. Dopiero wtedy zorientowałam się, że jestem w samej bieliźnie.
    
    – Ciotka-klotka się ubierze i pójdziemy w melanż co?
    
    – Gdzie ty chcesz to biedne dziecko zabrać? – Alka położyła kubek z nasypaną kawą na ławie i podała mi do ręki niekapek mojej przyszłej chrześniaczki. – Sergiuszek miałby taki sam – wspomniała, wbijając załzawiony wzrok w ten czarny przedmiot, w białe, krowie łaty.
    
    – I co z tego? – warknęłam, podając kubeczek Kaśce. – Miałby... – szepnęłam i wzruszyłam ramionami. Nie chciałam wracać wspomnieniami do mojego synka. Nie dziś i na pewno nie teraz, a już z całą pewnością, nie w obecności ...
«12...151617...35»