1. Samotna Królewna (I)


    Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość

    ... skrzyknęłam moją matkę, by zeszła na dół i pomogła mi wnieść wózek, bo zauważyłam, że mała Kaśka usnęła. Chciałam ją nawet położyć, ale nie wiedziałam jak obniżyć oparcie. Darowałam to sobie. Wiedziałam, że moja matka będzie wiedzieć. Nie myliłam się. Ona potrafiła nawet tą gówniarę rozebrać, tak by jej nie obudzić. Przykryła ją letnim kocykiem i tak zostawiła, tyłem do okna, by światło jej nie przeszkadzało.
    
    – Jak widzisz mała żyje, ale chyba ją zmęczyłam. Te dzieci teraz to zero energii mają – poskarżyłam się i zrobiłam kilka łyków mojej, już mocno zimnej, kawy, tej samej, którą matka przygotowała mi, na moje żądanie, rano.
    
    – To nie te dzieci nie mają energii, tylko to ty masz ADHD. Nie pij tej kawy. – Wyrwała mi kubek z dłoni. – Wrzodów się nabawisz. Świeżą ci zrobię.
    
    – Dzięki, Alka. – Uśmiechnęłam się w jej stronę i korzystając z chwili wolnej, podłączyłam do prądu laptop, i uruchomiłam system.
    
    Nie zdziwiła mnie ani jedna wiadomość e-mailowa od Oskara. Nie używałam GG, a on zapewne nie miał kasy na koncie, by do mnie zadzwonić czy choćby napisać SMS-a. Brak kasy był zawsze jego stałą wymówką i to na wszystko. Pamiętałam nasze dialogi typu:
    
    – Zrobiłeś zakupy?
    
    – Nie dałaś mi pieniędzy.
    
    – No to nie będziesz jadł. Ja nie będę cię utrzymywała, nie jestem twoją matką tylko żoną. – Zawsze tak mówiłam, ale co z tego, skoro nigdy nie spełniłam tej groźby? Zastawiałam wszystko, co jeszcze dało się zastawić w lombardzie, byśmy mieli co jeść albo zapożyczałam się ...
    ... u kogo się tylko dało, byśmy mieli na pokrycie zaległego czynszu. Moja pensja nie starczała na utrzymanie wynajmu i nas dwoje, a on nie garnął się do żadnej pracy, no chyba że takiej do pierwszej zaliczki, a potem w długą, do pierwszej bramy, na kilka piw ze swoimi koleżkami.
    
    Inny nasz dialog brzmiał tak:
    
    – Co tak późno? Mogłeś zadzwonić, nie gotowałabym.
    
    – Nie miałem kasy, by konto naładować. Odgrzejesz mi to zjem.
    
    – Sam sobie, kurwa, odgrzej, nie jestem twoją służącą! – Wychodziłam i za sobą trzaskałam drzwiami. Po kilku minutach, albo kilku godzinach, wracałam, po to by zasnąć przy nim, albo i nie spać, tylko robić inne, mniej przyzwoite rzeczy.
    
    – zakpiłam na samą o niej myśl. –
    
    – dodałam, odpalając link, który przysłał mi Filip. Filip, czyli ten szatniarz i barman z
    
    .
    
    Kiedy strona się ładowała, ja rozmyślałam o tym, że wcale nie pragnęłam od Oskara tak wiele. Skoro już wpadliśmy i przypieczętowaliśmy nasz związek zaślubinami, to chyba mogliśmy stworzyć normalną rodzinę. On był ode mnie starszy, do cholery, powinien być na to gotowy bardziej niż ja! A tymczasem to ja chodziłam do szkoły, dorywczo pracowałam, gotowałam, robiłam zakupy i sprzątałam burdel, który on narobił podczas mojej nieobecności. Każdy miałby w końcu dość i uciekł z tego niedożycia układu, bo małżeństwem, pomimo srebrnych obrączek na palcach i podpisanego aktu ślubu, trudno było nas nazwać. Z resztą, nawet nie miałam pewności, czy Oskar miał tą obrączkę do teraz. Szczerze, to nie ...
«12...192021...35»