-
Samotna Królewna (I)
Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość
... czwartego do trzynastego roku, mieli tam siłownie. Wtedy ja i Oski tylko się minęliśmy. Trąciłam go w drzwiach, bo nie chciał mnie przepuścić. Miał białą koszulkę z dużym, czarnym znaczkiem Nike i popielate spodenki w kratkę oraz papierosa włożonego za ucho. Do chłopaków wpadł po lewy tytoń, którym handlowali. Nigdy nie interesowało mnie skąd go mieli, ważne dla mnie było, że mogę tanio kupić paczkę i mieć co palić. Oskar wtedy nie wydał mi się nikim ciekawym. Drugi raz na Oskiego wpadłam w klubie, ale nie jakimś wielkim z parkietem na środku. Był to klub bilardowy, barowa pipidówa, gdzie przesiadywała większość małolatów, będących na wagarach. Chyba nawet nie zliczę ile razy mnie stamtąd wywalono. Powód był zawsze jeden i ten sam – wniesiony alkohol. Fakt, przyznaję się, wnosiliśmy go w plecakach i torebkach, a potem otwieraliśmy puszki, wcześniej robiąc hałas, by nie było słychać tego charakterystycznego . Z wódką nie było tego problemu, bo odkręcany korek nie psyczał. Dlaczego zamawialiśmy tam jedno piwo na podrobioną legitymację i ewentualnie kieliszek dwadzieścia pięć mililitrów, z popitą, a resztę przemycaliśmy, wprost z pobliskiego marketu? Powodem były wygórowane ceny. Po co płacić za piwo pięć złotych, jak można było dać złoty sześćdziesiąt dziewięć za puszkowe albo po co wykładać na wódkę około czterech dych, jak w sklepie obok kosztowała niecałe piętnaście zeta? Tutaj wygrywała oszczędność i podstawowe zasady ekonomi – szkoły, do której w przyszłości ...
... planowałam uczęszczać. Oskar Michalski, zwany Michu, Misiek, Mnich, czy też Ski załatwiał sobie i swoim kolegom z zespołu koncert w tym klubie. Mieli tam grać za darmowe piwo, nic więcej, a w zamian, mieli przyciągnąć tłumy swoich rówieśników, czy też fanów ich amatorskich występów. Podsłuchałam jego rozmowę z właścicielką baru, która robiła tam też za barmankę. Traf chciał, że akurat szłam po bile i kije, bo mnie, i Ewce uzbierało się akurat dziesięć złotych na godzinę grania. Ewka była moją przyjaciółką. , ponieważ później bardziej zażyłe więzi miałam z jej młodszą siostrą, niż z nią. Co do tego doprowadziło? Nic. Nie było żadnej, większej kłótni, niesnasek, czy różnicy poglądów. Po prostu ona urodziła jednego syna i użerała się z alkoholikiem, biedą, i dzieckiem przy cycku, a ja dalej szalałam. Potem, kiedy jej Robi poszedł siedzieć, nasze drogi ponownie się połączyły i wydawało się, że czas imprez, i szaleństw może powrócić, bo mały Alan miał już roczek, i jej młodsza siostra chętniej z nim zostawała. Niestety nic bardziej mylnego, bo Ewa okazała się być ponownie w ciąży i w efekcie, znowu uwiązała się przy kolejnym dziecku, zamiast w końcu pomyśleć o sobie, jakieś stałej pracy, i czasie wolnym, gdy ten jej szczyl uczęszczałby do żłobka. Nie zabezpieczała się, więc jej wina, w końcu nie od dziś wiadomo, że za głupotę się płaci. Ja za swoją również zapłaciłam, sporo wybuliłam, choćby nieudanym małżeństwem, bólem po śmierci syna i depresją, którą do dziś zwalczałam alkoholem, ...