1. Samotna Królewna (I)


    Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość

    ... i nikotyną. Jednak nie wyprzedzajmy faktów, powróćmy jeszcze raz do Oskara i naszego zderzenia w klubie. Zderzenia, ponieważ dosłownie wpadliśmy na siebie, ale z jego winy, bo się odwrócił. W efekcie tego spotkania naszych ciał z sobą, mnie przeszedł dziwny, wcześniej mi nieznany dreszcz, a on oblał się piwem i przeklął siarczyście pod nosem.
    
    – Sorry, ale uważaj gdzie stawiasz kroki, bo jestem mała i mógłbyś mnie staranować. Szkoda, by wtedy było – powiedziałam z lekkim, krzywym uśmieszkiem i położyłam dychę w drobnych na tackę. – Godzinkę proszę.
    
    – Szkoda dla mnie czy dla ciebie? – zapytał, zdejmując biały T-shirt. To był jego standardowy kolor, chyba ulubiony.
    
    – Dla całego świata, utrata mnie, byłaby dużą szkodą – odburknęłam, zabrałam bile i krzyknęłam na Ewkę, by ruszyła dupę po kije, bo przecież miałam tylko parę rąk, co chyba nie jest aż tak dziwne, w końcu byłam przeciętnym człowiekiem, a nie jakimś
    
    .
    
    Oskar wtedy się zaśmiał. Usłyszałam ten lekkim, zachrypły śmiech i odwróciłam się przez ramie. Zapatrzyłam na to, jak gładzi swoją brodę trzema palcami i lustruje mój tyłek. W efekcie, o mały włos, rozpłaszczyłabym się na szklanych drzwiach. Na szczęście Ewka mnie przed tym uchroniła, roztwierając je przede mną, niczym przed jakąś hrabiną.
    
    Ponownie zerknęłam na Oskiego, gdy układałam bile w trójkącie. Popijał piwo z wysokiej szklanki. Stał bez koszulki, miał ją zmiętą w dłoni, a potem podał barmance, by mu zaprała i wysuszyła. Było lato, więc ...
    ... wystarczyło, że na godzinkę wystawiła za okno, a ubranie już było suche.
    
    Wejściówki do klubu, gdy odbywał się koncert były płatne, niewiele bo od jeden do pięciu zeta, ale ja i tak nie miałam ochoty płacić, bo za tę kasę mogłam już sobie pozwolić na kilka albo nawet całą paczkę szlug, ewentualnie dołożyć do piwa lub innego alkoholu. Chciałam też bardzo posłuchać jak śpiewa, gra, czy co on tam robi, bo wtedy jeszcze nie wiedziałam, że rapuje. Po minionej godzinie, zostawiłam Ewkę samą przy stole, by zebrała bile, a sama udałam się do baru, by oddać kije i poprosić dwa piwa z sokiem.
    
    – Ty, duży i nagi! – zaczepiłam go, starając się przekrzyczeć muzykę, która rozbrzmiewała w całym pomieszczeniu, ale to przy barze zdawała się być najgłośniejsza. – Kiedy występujecie?
    
    – W ten weekend – odpowiedział. Nawet na mnie nie spojrzał. Wciąż miał podparte łokcie o bar i sączył piwo, delikatnie obejmując szklankę ustami.
    
    – Dwa piwa z sokiem proszę – rzuciłam do właścicielki.
    
    – Na fałszywą legitymację, by twój ojciec znowu robił problemy?
    
    – Musiałaś mnie z kimś pomylić. Ja nie mam ojca. Znaczy, musiała mnie pani z kimś pomylić – poprawiłam się, bo uznałam, że to jest jednak trochę starsza ode mnie osoba, poza tym kobieta, więc należał się jej szacunek. Gdyby to był facet, to zupełnie co innego, wtedy obowiązywały inne zasady.
    
    – Nie sądzę – syknęła. – Twój ojciec ma komis samochodowy ulicę dalej. Poza tym wychowywał się ze mną w jednym bloku – dodała.
    
    – Chuj mnie obchodzi co ci ...
«12...222324...35»