-
Samotna Królewna (I)
Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość
... matką, gdyby nie Sergiusz, zostałybyśmy na bruku, a tak mogłyśmy zajmować dużą kawalerkę, która należała do jego cioci. Tą ciocią moja matka kiedyś się opiekowała, całe wakacje, gdy Sergiej – tak lubiłam do niego mówić – wyjechał do Niemiec, by zarobić. Zżyłyśmy się z tą starszą panią, lubiła mnie, nauczyła grać w karty i zaraziła zamiłowaniem do wenezuelskich telenowel, harlekinów i poezji. Gdy Sergiusz wrócił z Niemiec, to ja oglądałam z jego ciotką . W tym samym czasie pralka się zepsuła i zbierał wraz z moją matką wodę na kolanach... to właśnie wtedy zaiskrzyło, i iskrzyć nie przestało. Po krótkim czasie od tego momentu, ciocia zmarła, we śnie, taką piękną śmiercią, nie z powodu choroby, a zwykłej starości, a nam dostała się kawalerka na czas nieokreślony w umowie. Antczak nawet nie chciał byśmy płaciły mu czynsz. Tak jak mówiłam – był po prostu dobrym człowiekiem i to takim, który zawsze pragnął mieć córkę, i miałby ją, gdyby jego żona nie usunęła ciąży. Kobieta wybrała karierę, on nie umiał jej tego wybaczyć i odszedł do koleżanki z pracy, zostawiając z tą pojebaną babą – swoją żoną – niemal dorosłego już wtedy syna. Dzwonek do drzwi zwiastował jego przybycie. Jak zwykle ubrany był na sportowo – nie ma się temu co dziwić, w końcu był nauczycielem wychowania fizycznego. W dłoni dzierżył reklamówkę z dwoma styropianowymi opakowaniami. Przywitałam się z nim cmoknięciem w policzek – od pewnego czasu to już było rytuałem. Usiedliśmy w pokoju, na wygodnych, choć ...
... starych i niskich fotelach, i zajadaliśmy wprost z pudełek plastikowymi widelcami. W starym telewizorze, którego ekran był napęczniały, tak mocno, jakby działał na drożdże, leciał horror z moim ulubionym aktorem, tym samym, który grał rolę – Lekcje odrobiłaś? – padło niespodziewanie pytanie. Przez chwilę złapałam takie zdziwko, że aż skamieniałam. – Tak – odburknęłam. – Pokaż – polecił, ale z uśmiechem na twarzy. Spojrzałam na niego i otworzyłam szeroko oczy, a nawet, i buzię rozdziawiłam. – Żartujesz? – zapytałam. – Czyli nie odrobiłaś – wywnioskował z takim dziwnym smutkiem w błękitnych oczach. – Nieprawda. Po prostu, pokazywałam gdy byłam mała, a teraz się wstydzę! – skwitowałam zadowolona ze swojej, po części rymującej się, wymówki. – Szkoda. Jesteś inteligentna, mogłabyś wiele osiągnąć, gdybyś tylko chciała. – Póki co to mi się marzy sesja w – palnęłam, w sumie tylko po to, by go zniesmaczyć. Sądziłam, że poczuje się urażony, obrazi się i wyjdzie, ale nic z tego. – Całkiem fajny pomysł. – chciałam zaprotestować, ale on mnie ubiegł, odzywając się ponownie: – Wszystko zależy od tego, z jakiego powodu się na tej rozkładówce znajdziesz. Możesz być wybitną panią doktor, co wynalazła lekarstwo na raka, a przy okazji zapragnęła światu pokazać swoje, nieskazitelne ciało, a możesz też być typem głupiej , znaczy się i pokazywać cycki z plastiku, i skórę wygładzoną komputerowo, a w rzeczywistości, zapewne, pełną rozstępów po ...