1. Samotna Królewna (I)


    Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość

    ... gdy rozmawiał ze mną na tematy, o których nigdy dorosły, obcy mężczyzna, nie powinien był mówić przy nastolatce? Nie wiedziałam tego wtedy i nie wiem dziś. Minęło tyle lat, a ja nadal nie znam odpowiedzi na te pytania, ale jednego jestem pewna – Sergiusz Antczak nigdy nie chciał mnie wykorzystać, nigdy nie kierowały nim brudne myśli ani złe intencje. Jakkolwiek to zabrzmi – on po prostu taki był.
    
    Jednak znowu zboczyliśmy z głównego tematu, czyli z Oskara Michalskiego i tego jak w ogóle doszło do naszego zostania parą. Nie stało się to na jego koncercie, choć dotarłam tam wraz z Ewką. Wysłuchałam kilku rapowych kawałków, z których, tylko refren jednego szczególnie utkwił w mojej pamięci. Potem wyszłam, bo on średnio zwracał na mnie uwagę. Po wyrapowaniu swoich zwrotek, zajął się graniem w bilard i piciem alkoholu w towarzystwie swoich kumpli. Nasze drogi jednak zeszły się ponownie, równo rok później. Przez ten rok w moim życiu wiele się zmieniło i to niekoniecznie na lepsze.
    
    Teraz jednak nie miałam czasu tego rozpamiętywać. Obiecałam Wiktorii, że pojadę z jej babcią do bidula, na urodziny jej brata – Patryka. Poprosiłam więc matkę, by pomogła mi znieść wózek, a ja w tym czasie wzięłam na ręce Kaśkę, która w rączkach trzymała gumową piłkę z kilkoma dziurkami, idealnymi, by włożyć w nie palce i pochwycić. Piłeczka w środku miała plastikowe jajko z kulkami, które grzechotało. Wpakowałam małą do wózka, zapięłam, a ta, gdy już znudziła się nieustannym wywalaniem zabawki ...
    ... na chodnik, po którą to ja musiałam się schylać, w końcu usnęła. Nudziło mi się tak iść w ciszy, więc włożyłam słuchawki douszne i włączyłam muzykę z telefonu:
    
    Wykorzystane utwory:
    
    Babcia Wiktorii była starszą, zmęczoną życiem kobietą. Nie było co się temu dziwić. Całe życie pracowała fizycznie, za dzieciaka w polu, a potem, gdy jej rodzice zmarli, a całą gospodarkę odziedziczył jej brat, ona wyszła za mąż, urodziła dwoje dzieci, z czego syn umarł po upadku z drzewa, a córka wyszła za nieroba i alkoholika, sama się przy nim rozpijając. Życie więc tę kobietę mocno skatowało, bo chyba nie dało się, tego co ją spotkało, nazwać inaczej. Pomimo tego jednak była serdeczna, taka miła i ciepła. Zawsze jak wpadałam do Wiki, to częstowała mnie wszystkim co tylko miała. Czasami był to wypasiony bigos albo jakiś placek, a innymi razy suche placki ziemniaczane, albo chleb ze smalcem, ale czy to było ważne? Babcia Wiktorii była jedynym człowiekiem, jakiego do tej pory poznałam, który byłby w stanie podzielić się ostatnią kromką chleba, nawet z nieznajomym. Paradoksalnie, dała mi więcej niż moje własne babcie, choć przecież byłam dla niej zupełnie obcą osobą. Teraz też serdecznie mnie przywitała, uściskiem i pocałunkami w oba policzki.
    
    – Dałaś sobie radę – rzekła, zauważając, że Kaśka jest cała i właśnie otwiera swoje paczadełka, rozbudzając się z płytkiego, dziecięcego snu.
    
    – Jak widać – rzuciłam z przyjaznym uśmiechem, puszczając do małej oczko.
    
    – Ja wiedziałam, że sobie ...
«12...272829...35»