-
Samotna Królewna (I)
Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość
... pokoju. Po prostu miejsca, w którym mogłybyśmy egzystować, a potem gdy matka znalazła takie miejsce, to uznali, że nie ma w nim warunku do mojego poprawnego funkcjonowania i do tego bym się mogła rozwijać. Chore zasady, w tym zdychającym z roku na rok państwie! Usiadłyśmy na świetlicy, wcześniej witając się z dwójką wychowawców mających dyżur. Oboje doskonale mnie znali. Baba za mną nie przepadała, a facet zdawał się mnie lubić, pomimo że nawet teraz mi wypomniał, jak ostro dawałam mu w kość. Wspominał jak miał nocny dyżur, a ja z Wiktorią i kilkoma innymi dziewczynami, dałyśmy nogę na imprezę. Uśmiechnęłam się do niego, bo pamiętałam, że wtedy nie wezwał policji, ani nikogo nie powiadomił o naszym zniknięciu. Zachował się iście niezawodowo, bo dowiedział się gdzie jesteśmy, nakazał starszym dziewczyną zająć się młodszymi dzieciakami, gdyby te się zbudziły i sam po nas ruszył. Pan Paweł zostawił nas samych z kilkorgiem dzieci, które na weekend nie pojechały do domu. Babcia Patryka zaczęła wyjmować smakołyki z torby, w tym także tort waniliowy, na który mnie zaświeciły się oczy. Solenizantowi również. Myślę, że nawet się nie spodziewał aż tyle. Dla niego liczyła się obecność kogokolwiek, kilka drobiazgów, zwyczajna pamięć. Nawet szepnął babci, że nie musiała tyle szykować, że po co i czy nie szkoda jej na to pieniędzy. Nie było jej szkoda i nawet ja to wiedziała, to po prostu było widać, że wnuki i prawnuczkę kochała nad życie, i nigdy na nic nie żałowała. Poza tym ...
... było im lżej odkąd Wiktoria znalazła pracę na produkcji i miały coś więcej, niż tylko samą lichą emeryturę, i niepewne alimenty, bo z tatusia małej nie zawsze dało się coś ściągnąć. Czasami sam komornik był bezsilny i zwyczajnie rozkładał ręce. Wiktoria liczyła, że gdy znajdzie pracę, to sąd ponownie rozpatrzy wniosek o powrót Patryka do rodziny. Wcześniej babcia nie mogła stać się rodziną zastępczą dla wnuka, bo rzekomo była już w starszym wieku i sędzia zmierzył jej siły na zamiary. Uznał, że nie podoła. Teraz, gdy Wiktoria wystartowała z wnioskiem, by to ona zajęła się bratem, przedstawiła dokumenty, że ma pracę, że zaocznie się uczy oraz dodała, że ma dobrą opinię pośród sąsiadów, to była jeszcze nadzieja na to, że Pat wyjdzie z sierocińca przed osiemnastym rokiem życia. Nic mu jednak na razie nie mówiły, ani siostra, ani babcia, więc i ja milczałam w tym temacie. Życie nauczyło mnie, że czasami nadzieja jest najgorszym co można mieć, zwłaszcza, gdy potem zawodzi, gdy sen się nie spełnia, bo trzeba się podnieść, otrzepać kolana i iść dalej, mimo ran postrzałowych, które dziurawiły serce niczym ser szwajcarski. – Bo ja coś dla ciebie mam – przypomniałam sobie nagle i wyjęłam z kieszeni bon podarunkowy do . – Ta dam! Bo tak wiesz... nie wiedziałam w sumie czego ci trzeba, więc sobie sam wykorzystasz, na to co ci potrzebne – dodałam targając jego nażelowane włosy i niszcząc mu tym fryzurę. Miałam możliwość, to uczynić, bo był ze mną niemal równy, a nawet i odrobinkę ode ...