1. Samotna Królewna (I)


    Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość

    ... mnie niższy. Zastanawiałam się czy jeszcze urośnie, czy już pozostanie takim kurduplem.
    
    – Dzięki – rzucił, wyczekując jak babcia odpali świeczki.
    
    Zapalniczka ją zawiodła, więc pan Paweł przybył z odsieczą. Wysoki, szczupły blondyn, przyprowadził na swojej dłoni pudełeczko pełne zapałek.
    
    – To młodego – powiedział z łobuzerskim uśmiechem, a ja wtedy sobie przypomniałam o pewnym fakcie.
    
    – Właśnie, bo ty masz karę za palenie! – wykrzyknęłam. – To dlatego targałam tyle rzeczy z twoją babcią aż tutaj, bo gdybyś nie palił, to przecież byłbyś w domu. I byłaby też szansa, że byłbyś wyższy. Palenie skraca – dorzuciłam.
    
    – Sama pewnie palisz – wytknął.
    
    – Nie palę. Szkoda mi na to kasy i płuc. – Usiadłam obok niego i poczułam jak się do mnie przybliża. Jego oddech na moim uchy był wręcz namacalny.
    
    – A wątroby ci nie szkoda? – zapytał złośliwie, czym sprawił, że z zacieszonej mnie, stałam się ja z wredną, urażoną miną.
    
    Nie było mu mnie szkoda, bo się uśmiechał, zamiast przepraszać.
    
    Przestałam skupiać uwagę na nieletnim bracie mojej przyjaciółki i przeniosłam się na podziwianie pana Pawła. Ten też jakoś dziwnie wyprzystojniał. Choć nie. Nadal był chudy i miał zakola, pomimo że, przecież nie był jeszcze aż tak stary. Teraz się po prostu lepiej ubierał, niż te kilka lat temu. Zastanawiałam się co go tak odmieniło i ledwie zadałam sobie w myśli to pytanie, a facet zaczął poprawiać, krzywo zapięte, guziki koszuli jednego malucha, a moim oczom ukazała się obrączka na ...
    ... serdecznym palcu jego prawej dłoni.
    
    Żonaty pan Paweł przyniósł talerzyki, widelczyki i inne takie rzeczy. Dzieciaki opierały się łokciami o jakiś sześć stolików, złączonych w jeden i kilkoro z nich się bujało jakby miało chorobę sierocą. Wszystkie niczym wygłodniałe wilki wgapiały się w tort i ja nie byłam tutaj żadnym wyjątkiem, bo babcia Patryka i Wiktorii po prostu była zajebiszczą piekarką, więc niejeden chciał skosztować choćby kawałeczek.
    
    Moment dmuchania świeczek, krojenia tortu i otwierania przez Pata jego trzech, zapakowanych w kolorowe torby, prezentów, ja wykorzystałam na to, by móc się wyrwać do ogrodu i zadzwonić do Wiktorii. Wiedziałam, że dziewczyna o tej porze ma przerwę na kawę i kanapkę, bo napisała mi to we wcześniejszym SMS-ie. Chciałam ją powiadomić, że wszystko jest dobrze, że jesteśmy już z jej babcią i córką u młodego, i że ten wydaje się zadowolony, i nie smuci się brakiem jej obecności, że rozumie iż ma prace, i nie mogła przyjechać. Wika dopytywała jak gówniarz zareagował na prezenty. Odruchowo więc zerknęłam na duże, dwuskrzydłowe drzwi, jakby te miały być przezroczyste i dawały możliwość ujrzenia uśmiechu nastolatka po rozpakowaniu pakunków, ale przecież były drewniane. Skłamałam więc, że zadowolony. W końcu wiedziałam co dostał i ja też byłabym zadowolona z dotykowego Sony otrzymanego od babci, nawet jeśli ten byłby używany i zakupiony w lombardzie. Modne, firmowe adidaski też by mnie ucieszyły, zwłaszcza, iż pomimo że zakupione od takich ...
«12...313233...»