-
Samotna Królewna (I)
Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość
... panów trudniących się kradzieżami, to i tak nie były najtańsze, choć i tak o niemal połowę tańsze niż w sklepie, za co Wika była szczerze mi wdzięczna, bo to ja je pomogłam załatwić. No i przede wszystkim deskorolka. Patryk marzył o desce odkąd jego stara poszła się jebać, pękając w pół. Deska była od przyjaciół, tych jego, ale też tych Wiktorii. Zrobili po prostu zrzutkę i każdy dał ile miał, wszyscy się podpisali na jej tyle, my – ja i Wika również, a nawet babcia i oczywiście mała Kaśka zrobiła na niej różowy stempelek swojej dłoni. – Zmarzniesz – usłyszałam nagle za swoimi plecami, gdy przymierzałam się do tego, by usiąść na jednej z metalowych, starych huśtawek. Na tej samej, na której niegdyś siadywałam niemal codziennie. – Kocyk – dodał znajomy głos, kładąc na moje kolana wełniany w kratkę. – Dzięki – rzuciłam w kierunku pana Pawła i pożegnawszy się z Wiką, wsunęłam komórkę do kieszeni. – Znaczy, dziękuję panu – poprawiłam się szybko. Blondyn się uśmiechnął i puścił do mnie znaczące oczko. – Daj spokój z tym panem. Jesteś już dorosła. Słyszałem, że wyszłaś za mąż. – Zdarzyło się – syknęłam szybko, dając mu do zrozumienia, że nie cierpię tego tematu. Byłam jednak pewna, że pan wychowawca, jak to facet, nie zrozumie aluzji, więc byłam zmuszona dodać coś jeszcze. – A teraz zdarzy się rozwód, za niedługo. Zaśmiał się lekko, jakbym opowiedziała jakiś średniej klasy żart, a on, z racji dobrego wychowania, był zmuszony okazać temu dowcipowi należyte ...
... zainteresowanie, ale po chwili znacznie spoważniał. – Przykro mi z powodu dziecka. Byłabyś świetną matką, choć większość w to wątpi. Spojrzałam w ziemie i na krótki moment się zamyśliłam, jakby do mnie zupełnie nie docierały jego słowa. Faktycznie, jak zaszłam w ciążę, to chyba każdy mnie skreślał w nowej, przyszłej roli. Tak naprawdę, niewiele osób we mnie wierzyło, ale ja miałam to głęboko w piździe. W końcu to byli obcy ludzie, jeśli nie chodzili w moich butach i w życiu nie pomogli mi nawet zawiązać pół sznurowadła, to nie mieli prawa mówić mi, jak mam żyć ani oceniać. Do gadania to zawsze każdy jest pierwszy, ale wyciągnąć pomocną dłoń potrafi naprawdę niewiele osób i to, że zdawałam sobie z tego sprawę, chyba najbardziej przerażało mnie w życiu, i dorosłości. Myślę, że to jaką byłabym matką, miałoby prawo ocenić tylko i wyłącznie moje dziecko, a nie nieproszeni obserwatorzy. – Przepraszam – szepnął pośpiesznie. – Nie powinienem był... Przerwałam krótkim: – Spoko. Potraktuję twoje... pana słowa, jako komplement. – Może być twoje – zapewnił, mrużąc oczy i usiadł na huśtawce obok. – Jak sobie radzisz? Jak mama twoja? – Pracuje, ona, ja też. Znów mieszkamy razem. – Wyremontowała się? – Zdemolowała – odpowiedziałam – kuchnie – dodałam szybko. – To dziwny temat, trudny do ogarnięcia, bo nawet ja jej nie ogarniam, choć to moja matula, więc ty tym bardziej nie próbuj. – Nie zamierzam. Choć pamiętam, że to była bardzo ładna kobieta. – Zaśmiał się ...