-
Samotna Królewna (I)
Data: 31.10.2022, Kategorie: nieletni, rozwód, pierwsza miłość, wpadka, zakochanie, Autor: Taka_Miłość
... odpowiedziała, a potem wzruszyła ramionami. Spojrzałam zdziwiona na bruneta, a potem na moją rodzicielka i w końcu, wszystko dla mnie stało się jasne. Oni się znali! Ale jak i skąd? – Siedziałam z jego ojcem na wywiadówkach, gdy jeszcze chodziłaś do szkoły. Nadal nie wiedziałam, co ojciec Gracjana ma wspólnego z nim samym i z moją matką jednocześnie, ale już wkrótce doznałam oświecenia, za sprawą jednej z obecnych przed moimi oczyma osób. – Mamy się na w znajomych – wyjaśnił Gracek, a potem grzecznie się pożegnał i zbiegł schodami w dół po starej, zaniedbanej, i śmierdzącej dymem tytoniowym klatce. Zamykając drzwi, zastanawiałam się, co oni wszyscy widzą w tych portalach społecznościowych. Ja tam nigdy nie miałam potrzeby, by obwieszczać swoje zdjęcia i swoje dane całemu światu. Mało tego, jak bywałam u mojej przyjaciółki – Wiktorii, i zerkałam jej przez ramie, podczytując co niektórzy wrzucają na tablice, to nie wiedziałam czy mam się śmiać z ich głupoty, czy płacząc nad nią ubolewać. To nie tak, że byłam zacofana, w końcu z i SMS-ów, korzystałam. Dobrodziejstwa płynące z internetu, także nie były mi obce, ale zwyczajnie miałam w dupie życie innych i nie chciałam, by obcy ludzie włazili swoimi oczyskami, przez ekran monitora, w moje własne. W końcu co, kogo, to interesuje ile kto ma dzieci, czy się ożenił, czy wyszła za mąż, jak mieszka i gdzie byli na wakacjach? Coraz częściej miałam wrażenie, że te wszystkie portale społecznościowe, zostały wymyślone ...
... tylko po to, żeby rodzić zazdrość, niezgodę i ploty, a z tego wszystkiego plotkowania i obgadywania nie lubiłam najbardziej. Być może dlatego nie miałam nigdy potrzeby, by się na takim portalu logować. Bo niby co ja miałabym tam robić, skoro miałam swoje realne życie i głęboko miałam życia innych, i ich rodzin? – Wprowadzasz się? – zapytała moja matka, siedząc na białym krześle i zdejmując sportowe, zimowe buty. – zanim zdążyłam zadać to pytanie na głos, ona już wskazała dłonią na walizki. – A Oskar? – dopytywała. – Co Oskar? – No czy też się wprowadza? – A broń Boże. – Zrobiłam minę jakbym się przestraszyła, bo naprawdę taka wizja nie napawała mnie optymistycznie. – Nadal nie położyłaś paneli u siebie w pokoju – rzuciłam dla zmiany tematu, bo o czym jak o czym, ale o moim mężu, to z pewnością nie miałam ochoty rozmawiać. – Wiesz jak to jest, jak jest czas to nie ma pieniędzy, a jak są pieniądze to nie ma czasu i zanim się znajdzie czas, to te pieniądze już się wyda. Zdjęła kurtkę, bluzkę, a nawet stanik. Tak po prostu, na moich oczach. Dała mi do zrozumienia, że mam się przesunąć, bo zagradzam jej dojście do szafy. Wyjęła z niej ekskluzywną, satynową bieliznę. – Masz kogoś? – Wiem, że może nie powinnam o to pytać tak od razu, niemal w progu, ale nie potrafiłam się powstrzymać. – Nie, z Dorotką się umówiłam na piwo. – Aha – dałam do zrozumienia, że przyjęłam do wiadomości, choć tak naprawdę, nie widziałam sensu w zmienianiu bielizny, skoro szło ...