1. Nigdy nie schodź ze szlaku (II)


    Data: 08.11.2022, Kategorie: nieznajomy, namiot, góry, Klasycznie, Autor: PannaNikt

    Poczułam jak strach ściska mnie za gardło. Uciekać, uciekać!
    
    - Nie, nie, tak tylko sobie skracam drogę - wydusiłam.
    
    - A dokąd?
    
    - Na szlak.
    
    - Jaki? - miałam ochotę się skulić pod tym gradem pytań. Moją niepewność potęgował też fakt, iż dalej nie mogłam dostrzec twarzy nieznajomego. Jedyne co zauważyłam to, że jest bardzo wysoki.
    
    - Zielony. To ja może nie będę dłużej przeszkadzać... - próbowałam się powoli wycofać.
    
    - Aha, czyli zapewne zdajesz sobie sprawę z tego, że idziesz dokładnie w odwrotnym kierunku? - stwierdził złośliwie, a mnie ogarnęła panika. Cały czas oddalałam się od szlaku!
    
    - A schronisko...? - wydukałam słabo.
    
    - Jak się sprężysz i nie pójdziesz w przeciwnym kierunku, to na wschód słońca powinnaś zdążyć - tym stwierdzeniem mnie dobił, miałam ochotę położyć się na ziemi i płakać. Chyba coś wyczuł, bo złagodniał - Mam namiot tu niedaleko, jak chcesz możesz pójść ze mną i przeczekać do rana.
    
    - Yyyy, a to nie jest nielegalne?
    
    - Co?
    
    - Rozbicie namiotu w parku narodowym?
    
    - Jest - odpowiedział dobitnie. Uświadomiłam sobie, że głupio pytam. Ekipa Kaśki też się czasami rozbijała na dziko.
    
    - Wspinasz się? - zmieniłam temat.
    
    - Wspinałem. Od dwóch dni jestem sam, więc nie mam asekuracji. Dobra, bardzo miło się z tobą gada, ale chciałbym wrócić do namiotu. Idziesz? - przez moment chciałam się zgodzić, ale potem rozsądek kazał mi odmówić. Nie wiem kim jest. Na dodatek przyznał, że jest sam.
    
    - Wiesz co, chyba jednak jeszcze trochę ...
    ... pochodzę - mam wrażenie, że na moment go zatkało.
    
    - Ok, uważałbym tylko na niedźwiedzie - stwierdził powolutku się ode mnie odwracając - No to cześć!
    
    - Niedźwiedzie? - aż mnie zatkało.
    
    - Niedźwiedzie, wilki rysie...
    
    - A dziki??? - wydukałam słabo.
    
    - Dziki...? - lekko się zająknął - A tak, bardzo się rozmnożyły ostatnio. Jest mnóstwo loch z młodymi.
    
    Wiecie jak się fachowo nazywa lęk przed dzikami? Ja wiem. A wiecie skąd wiem? Bo go mam. Nie przyznaje się do tego głośno, bo to dość obciachowe, ale jest jak jest.
    
    - A wiesz co, to pójdę z tobą - podeszłam do niego dziarsko - Daleko jest twój namiot?
    
    ***
    
    - Chyba zgubiłaś drogę dziewczynko - Różowe Straszydło w końcu mnie zauważyło. Stanęła jak wryta i wydukała:
    
    - Nie, nie, tak tylko sobie skracam drogę.
    
    - A dokąd?
    
    - Na szlak.
    
    - Jaki? - dobijemy gówniarę gradem pytań. Niech ma za swoje.
    
    - Zielony, to ja może nie będę dłużej przeszkadzać.
    
    - Aha, czyli zapewne zdajesz sobie sprawę z tego, że idziesz dokładnie w odwrotnym kierunku? - stwierdziłem nie bez pewnej satysfakcji.
    
    - A schronisko...? - aż ją lekko przytkało.
    
    - Jak się sprężysz i nie pójdziesz w przeciwnym kierunku, to na wschód słońca powinnaś zdążyć - chyba przesadziłem, bo spojrzała na mnie jak zbity pies. Trochę wbrew sobie dodałem - Mam namiot tu niedaleko, jak chcesz możesz pójść ze mną i przeczekać do rana.
    
    - Yyyy, a to nie jest nielegalne? - matko droga, o czym ta małolata myśli?
    
    - Co? - aż bałem się usłyszeć ...
«1234...11»