-
Nigdy nie schodź ze szlaku (II)
Data: 08.11.2022, Kategorie: nieznajomy, namiot, góry, Klasycznie, Autor: PannaNikt
... odpowiedź. - Rozbicie namiotu w parku narodowym - a oto jej chodziło... - Jest - stwierdziłem krótko. Na moment, ale bardzo krótki, zapadło milczenie. - Wspinasz się? - spytała. Nie dość, że różowa to jeszcze wścibska. - Wspinałem. Od dwóch dni jestem sam, więc nie mam asekuracji. Dobra, bardzo miło się z tobą gada, ale chciałbym wrócić do namiotu. Idziesz? - wyraźnie się wahała. - Wiesz co, chyba jednak jeszcze trochę pochodzę - no to teraz pojechała po bandzie. Nie wie gdzie jest, nie umie czytać mapy. Zrobiło mi się żal chłopaków z TOPR - u, którzy będą ją wyciągać z jakiejś rozpadliny. Zaraz zobaczymy, czy jest taka odważna. - Ok, uważałbym tylko na niedźwiedzie - bezlitośnie ją uświadomiłem . Miałem ochotę się roześmiać, gdy zobaczyłem jej wydłużającą się minę - No to cześć! - dodałem. - Jakie zwierzęta? - zapytała przerażona. - Niedźwiedzie, wilki rysie... - wymieniałem z satysfakcją. - A dziki??? - i tu wbiła mi klina. Chodząc poza szlakami widziałem tropy wilków, miśków, saren, jeleni, ale nigdy dzików. Choć może gdzieś niżej, w reglu dolnym? - Dziki...? - bez zająknięcia skłamałem - A tak, bardzo się rozmnożyły ostatnio. Jest mnóstwo loch z młodymi - ale ją nastraszyłem. - A wiesz co, to pójdę z tobą - powstrzymałem się żeby nie parsknąć śmiechem, bo w dwóch podskokach wylądowała u mojego boku - Daleko jest twój namiot? *** Namiot był na szczęście niedaleko. W między czasie udało mi się zapytać nieznajomego o imię - Adam i ...
... zlustrować jego wygląd. Był wysoki i szczupły. Zauważyłam, że faceci, którzy się wspinają jakkolwiek wysportowani i silny, nie mają jakiejś masy wystających muskułów. Co do twarzy ciężko powiedzieć, bo trzy czwarte zasłaniała broda i wąsy. W jakim był wieku? Obstawiałabym, że około trzydziestu lat. Próbowałam go zagadywać, ale wyraźnie nie miał ochoty na rozmowę. Poza tym odniosłam dziwne wrażenie, że przez dziwaczne ciuchy traktował mnie jak smarkulę. Zirytowałam się, ale po chwili stwierdziłam, że na dobrą sprawę to mi nawet pochlebia. W końcu nie każdy wygląda młodziej niż wskazuje na to metryka. Gdy dotarliśmy do namiotu już całkowicie oswoiłam się z Adamem. Mogłam się mylić, ale intuicja podpowiadała, że nie zrobi mi krzywdy, to nie ten typ. Obstawiałam, że należał do kategorii wilków samotników, co to głośno szczekają, ale nie gryzą. Trzeba przyznać, że miejsce wybrał rewelacyjne. Ze wszystkich stron osłonięte skałami, tak że można było je wypatrzyć tylko z helikoptera. Ponieważ w końcu wyszliśmy z pomiędzy drzew zorientowałam się, że jest pełnia. Eh, już prawie zapomniałam jak piękne bywają noce w górach. Z romantycznych rozmyślań wyrwał mnie kamyk, o którego się potknęłam. Pewnie bym wyrżnęła, ale Adam złapał mnie w ostatniej chwili. W jaki sposób idąc przede mną zdążył zareagować? Nie wiem. - Uważaj jak chodzisz, nie będę cię znosił jak skręcisz nogę - burknął. Nic nie powiedziałam, tylko zrobiłam smutną minkę. Trzy, dwa jeden... - Nie boli cię stopa? - dodał ...