1. Zaskakujące Lądowanie rozdział 1


    Data: 31.12.2022, Autor: AHopeS

    ... mam zielonego pojęcia dlaczego? Teraz nie ma szans, aby się w piątek pojawiła. Jestem wpieniony sam na siebie. Dziewczyna cudownie umiliła mi przedpołudnie, a ja to po mistrzowsku spartoliłem. Baran z ciebie Sam!
    
    Biorę pozostawiony koktajl i wypijam jednym duszkiem. W tym momencie iskierka nadziei podsuwa mi pomysł. W końcu ona umiera na samym końcu. Z pustą szklanką i twarzą dziewczyny przed moimi oczami kieruję się ku ladzie, by utrwalić fascynację jej osobą w nowej miksturze.
    
    3
    
    Mia
    
    O mój Boże! Co to było?! Nie, to mnie przerasta. Nie mogę pozwolić, aby ON miał taką kontrolę nad moją osobą. Tym bardziej że minęły już trzy lata.
    
    Wchodzę do mieszkania, wieszam kluczyki na haczyk przy garderobie znajdującej się po prawej stronie. Natomiast w pomieszczeniu po lewej jest łazienka. Ściągam buty i kieruję się przez pokój gościnny do sypialni, ab zmienić przemoczone ubrania. Zrzucam mokre ciuchy i zakładam suche łachy. Idę do kuchni z chlebaka wyjmuję bułkę, następnie otwieram lodówkę, biorę ser, szynkę i Remoulade. Tak, wiem, ma więcej kalorii niż czekolada, ale nie mogę oprzeć się jej smakowi, ponieważ jest pyszna. Uzbrojona w kanapkę w ręce siadam na sofie i rozglądam się po pokoju. Białe ściany, bez żadnych obrazów, czy innych chociażby najmniejszych dodatków. Na wprost balkon, z lewej TV, a po prawej komoda i dwa średnie kartony, które kłują mnie w oczy. Przede mną stoi mały stolik kawowy. Wstaję, podchodzę do pudeł, otwieram je. I gdzie ja mam to wszystko ...
    ... upchać? Myślę. W komodzie nie ma miejsca, szafa w sypialni pełna, nie ma mowy, żebym mogła je poukładać w otwartym regale.
    
    Wracam na kanapę i koncentruję się nad kanapką. Mam, Ha! Przyszedł mi pomysł. Zrywam się na równe nogi. Wyciągam zawartość dwóch kartonów i sortuję. Numer jeden – przydatne, numer dwa – mało przydatne, numer trzy – do śmieci.
    
    Po zakończeniu sortowania wstaję z podłogi, by zobaczyć efekt końcowy. Od razu rzednie mi mina i stwierdzam, że z tej hołdy rzeczy, trzy są nieprzydatne. Dlaczego mam tego aż tyle? Pytam samą siebie. Zaczynam sortowanie od nowa.
    
    Znowu to samo.
    
    – Ok, skup się! Tylko to, co potrzebne – mówię sama do siebie, podejmując kolejną próbę. Im więcej się zastanawiam, tym większego dostaję szału.
    
    – A w dupie to mam! – krzyczę i wrzucam wszystko z powrotem do kartonów. Odstawiam je w kąt, wyciągając do nich język. Jutro też jest dzień, bym mogła się tym zająć. Tak jak był wczoraj, w tamtym tygodniu i dwa tygodnie temu.
    
    Słońce powoli chowa się za blokami i zaczyna zapadać zmrok, więc zaciągam rolety. Myślami wracam do chłopaka z baru. Wiem, że nie był temu winien, iż jego słowa wyprowadziły mnie z równowagi. Natomiast muszę przyznać, iż jest bardzo urodziwy. Kieruję się w stronę łazienki, aby wziąć prysznic.
    
    Z umytymi zębami, obwinięta w ręcznik wracam do sypialni. Otwieram szafę, wyciągam moją letnią piżamę z Myszką Miki. Przy okazji przygotowuję ubrania na jutrzejszy dzień. Ciemne jeansy z dziurami na kolanach i fioletowa bluzka ...
«12...456...19»