-
Zaskakujące Lądowanie rozdział 1
Data: 31.12.2022, Autor: AHopeS
... wiele lepszy start w nowy dzień. Ha, koń by się uśmiał! Wkurzona obracam głowę i mówię do niego. – Słuchaj Samuel, jesteś miły, zabawny i pomocny, ale po wczorajszym lądowaniu na twojej podłodze jest mi strasznie głupio. Teraz okazuje się, że mieszkamy na tej samej ulicy, w tym samym bloku i do tego jeszcze w tej samej klatce schodowej. Dzwoni? – pytam, a on stoi zamurowany na jednym ze stopni. – I to jest powód? – dopytuje z miną, jakby właśnie wszedł w psią kupę i zaczyna się głośno śmiać. – Boże, ale ty jesteś słodka! – Grrrr…! – Odwracam się i uciekam do pracy. Idąc ulicą wzrok mam wbity przed siebie. Baaa! Jak on może mnie nazwać słodką i się wyśmiewać?! Jakim cudem...? Ach brak mi słów. Gdyby tego było mało, wyglądał dzisiaj, jak z reklamy Pepsi, brakowało jedynie rozpiętych guzików koszuli. Nie! Muszę go trzymać z daleka od siebie. Znajomość z nim oznacza tylko kłopoty… kłopoty dla mnie. A zwłaszcza teraz, gdy toczę walkę z samą sobą. W sumie nie powinno być to aż tak trudne, ponieważ od jutra otwiera swój bar, więc szanse, aby zamienić z nim słowo, są bliskie zeru. – Poczekaj! Idziemy w tym samym kierunku. – Słyszę głos Samuela za plecami. Tyle na temat "szans bliskich zeru." – Widzę – burczę, przyśpieszając kroku. – Ciężka noc? Albo boli cię jeszcze tyłek? – pyta. Mogę prosić o taśmę klejącą, aby zakleić mu dziób? – Tak. – Tak, ciężka noc, czy tak, boli tyłek? – ciągnie dalej. – Tak i tak. Może teraz przestaniesz gadać? ...
... Przygotowuje się psychicznie i fizycznie na kolejny dzień pracy, a ty mi w tym przeszkadzasz – warczę. – Okej, okej, kapuję. – Podnosi dłonie w kapitulacji. Milcząc, idziemy obok siebie. Zadowolona klepię się w myślach po plecach. – Co wczoraj zrobiłem nie tak, że zerwałaś się, jak poparzona i uciekłaś? – Chce się dowiedzieć. Naprawdę? Chłopak nie ma obaw o swoje klejnoty? – Nie rozumiesz, że nie mam ochoty rozmawiać?! – syczę. – Ok. W takim razie musimy się pospieszyć. Ty, bo możesz się spóźnić do pracy, a ja, bo mogą wykupić mi wszystkie ulubione drożdżówki. Kopara opada mi w dół. Drożdżówki? Serio? – Drożdżówki? Dlatego wychodzisz po nie o 7:30? – pytam zaskoczona. – Yep. – Szeroko się uśmiecha. – Zdarzyło się, że piętnaście minut po dostawie było już wszystko wykupione. Jadłaś kiedyś wypiek z Mr. Muffin? Bułki są przepyszne, a drożdżówki palce lizać – opowiada z takim zachwytem, że moje kąciki ust lekko drgają w górę. – Ja za to preferuję Lidla – burczę. – Kupię ci coś na spróbowanie i się przekonasz, że wypieki z tego miejsca naprawdę potrafią zgwałcić umysł – odpowiada z szerokim uśmiechem. – Gwałtem umysłu przez wypiek nie jestem zainteresowana. Nie, dziękuję. – No to nie, więcej dla mnie – mówi, puszcza mi oczko, nachyla się w stronę mojego ucha, po czym dodaje – Nie wiesz, co tracisz. – Muszę tutaj odbić. – Przymierzam się do przejścia na drugą stronę ulicy. – Pa, pa sąsiadko! – woła za mną. Tyłem odwrócona do niego podnoszę rękę i idę ...