-
Zaskakujące Lądowanie rozdział 1
Data: 31.12.2022, Autor: AHopeS
... dalej. 4 Samuel Nie wierzę! Mia to moja sąsiadka! Głupim można być, ale szczęście trzeba mieć! Idę do Mr. Muffin i śmieję się jak głupi do sera. Mój instynkt hieny został właśnie włączony i zrobię wszystko, nawet pójdę po trupach, aby ją lepiej poznać. Najpierw muszę dowiedzieć się, co wywołało u niej tę reakcję. Coś, co powiedziałem, wytrąciło ją z równowagi, tylko co? Wchodzę do piekarni, kupuję swoje ulubione wypieki: trzy bułki, cztery drożdżówki o różnym nadzieniu i pączka dla Mii. Każda kobieta uwielbia słodkości. Uśmiech maluje mi się na twarzy, kiedy wyobrażam sobie Mię, wbijając zęby w miękkie drożdżowe ciasto, a marmolada wypływa jej z kącików ust. Mhmm… Shit! Znowu jestem twardy. I to cholernie twardy. Żadna kobieta nie zrobiła na mnie takiego wrażenia na samą myśl o jej ustach. Nawet nie byłem taki podniecony, kiedy mogłem po raz pierwszy zamoczyć. Dopiero później zdałem sobie sprawę z tego, co tak naprawdę mnie pociąga. Tak, przyznaję, lubię seks z papryczką, ale nie chilli, ani wasabi. Czasem lubię odrobinę tabasco, ale z umiarem. Ciekawe czy Mia jest ostra w łóżku? Po jej wyglądzie nie potrafię tego jednak stwierdzić. Zauważyłem jednak, że dzisiaj w rozmowach ze mną, w porównaniu do wczoraj strasznie tryskała jadem. Może wstała z butem na opak? Czort go wi. Przed powrotem do domu zatrzymuję się jeszcze w jednym sklepie z artykułami przeznaczonymi dla barów i restauracji. Mają wszystko, czego tylko dusza zapragnie, nawet i srajtaśmę, a ja ...
... potrzebuję coś do dekoracji stolików. Po dwóch godzinach szperania palcami grzebalcami wychodzę pełen pozytywnej energii z trzema pełnymi kartonami. Tylko wałkiem takim, jakim ja jestem, muszę skołować sobie taxi. Przecież nie będę tego taszczyć taki kawał do baru, w dodatku sobie teraz mielę dynię, jak najlepiej zaprezentować moje zakupy, kiedy nagle dostaję olśnienie roku. Ha! To będzie zabawne. Złośliwy uśmieszek pojawia się na twarzy. He, he! 5 Mia Wracając z pracy, omijam bar Samuela szerokim łukiem. Nie obchodzi mnie, czy w nim jest, ale lepiej, aby nasze drogi się dzisiaj nie skrzyżowały, ponieważ nie ręczę za siebie. Stojąc już pod blokiem, otwieram skrzynkę na listy, aby sprawdzić, czy dostałam miłosne ulotki reklamowe. Jakaś tam kartka jest. Otwieram i czytam „Jutro o dwudziestej w moim barze, inaczej sam cię do niego zaniosę… wiem, gdzie mieszkasz.” Bez podpisu. Really? Samuel! Ty… Brak mi argumentów do tego typa! Naprawdę. Chcąc włożyć kluczyk do zamka, zauważam na klamce małą jednorazową torebkę, a na niej napis „Smacznego – Twój sąsiad.” Grrr. Biorę ją z klamki, otwieram drzwi. Automatycznie wieszam klucze, ściągam buty i zaglądam do środka mojego prezentu. W nim jest jeszcze jedna torebka, papierowa, którą rozchylam i..... trafia mnie szlag. Pączek? Czy on w ogóle wie, co on robi? Chce przez to powiedzieć, że...? Niech tylko capnę tego barana, a przekonam go jak grubo, głęboko, szeroko… Rozlega się głośnie pukanie do drzwi. Z impetem je otwieram ...