-
Zaskakujące Lądowanie rozdział 1
Data: 31.12.2022, Autor: AHopeS
... i widzę zadowolonego z siebie Samuela, lecz w ułamku sekundy rzednie mu mina. Rzucam torebkę z zawartością prosto w jego wizaż, ta odbija się i spada mu pod stopy. – Zeżryj to sobie sam! Wiem, że jestem gruba, ale to nie moja wina! – ryczę na całe osiedle. Zatrzaskuję drzwi przed jego nosem, a powstrzymywana tama puszcza. Zaczynam cicho szlochać, nogi się uginają i zjeżdżam po drzwiach w dół. Podnoszę rękę do ust, aby powstrzymać odgłos płaczu. Istne piekło. 6 Samuel Ze szczęką otwartą na oścież stoję jak sparaliżowany idiota. Co to do diaska było? Takiej reakcji na pączka jeszcze w życiu nie widziałem. Halo? Kto nie lubi tego wypieku? Ja sam nie mogę się im oprzeć. Ponownie pukam do drzwi. – Mia? – mówię cicho. Nic. Próba numer dwa. – Mia? – Tym razem trochę głośniej. Zero reakcji. Trzaskam dłonią o drzewo. – Mia! Otwórz te cholerne drzwi! – Dalej nic. Zaczynam walić pięścią i krzyczę. – Na Boga, otwórz je, bo przysięgam… – Zostaw mnie w spokoju. – Słyszę jej zapłakany głos. Serce łamie mi się na kawałki. – Proszę, otwórz… Porozmawiaj ze mną – mówię błagalnym tonem. – Odejdź, nie chcę… dam sobie radę... już nie raz musiałam… – Jej głos jest coraz cichszy. Boże, co ja narobiłem?! Chwytam się za włosy i zaczynam chodzić z jednej strony na drugą. O nie! Nie poddam się. Pukam ponownie. – Mia, proszę. Słyszę, że nic, ale to kompletnie nic nie jest ok. Nie rozumiem, z czym dasz sobie radę. – Cisza. Siadam z głową opartą o jej drzwi i ...
... czekam. Dwie minuty, pięć, później dziesięć, ale one pozostają zamknięte. Chociaż próbowałem z nią porozmawiać ani słowem się nie odezwała. – Powiedz chociaż, czy żyjesz. – Nadal zero odzewu. – Muszę wiedzieć, czy mam zadzwonić po zakład pogrzebowy i mieć cię na sumieniu – dodaję zrezygnowany. – Idź sobie. – Słyszę mamrot, który dochodzi zza drzwi. Biorę głęboki oddech i wstaję, nic innego mi nie pozostało. Za godzinę mam spotkanie z moim zespołem. Trzy kelnerki, barman i najlepszy kucharz specjalizujący się w Fastfood-ach, jakiego znam. Teraz przynajmniej wiem, że Mia ma ze mną jakiś problem i zrobię wszystko, aby się dowiedzieć, gdzie on tkwi. 7 Mia Patrząc rano w lustro, odczuwam znów ten wstręt. Wstręt do samej siebie. Do osoby, która do tego doprowadziła. Szybko się ubieram, aby zakryć to, co tylko dane mi jest ujrzeć. Już nigdy nie będę normalna. Nikomu nie zaufam! Nikomu! Łzy napływają mi do oczu. Zamykam je, staram się zdusić w sobie te emocje, które głęboko we mnie siedzą. Głęboki wdech i liczę do pięciu. Raz… dwa… trzy… cztery… pięć… Uff! Lepiej! Uzbrojona w kluczyki, dowód osobisty i trochę drobnych pieniędzy, szykuję się do wyjścia. Przyciskam ucho do drzwi i słucham, czy coś się dzieje na klatce schodowej. Cisza. Przeklinam w myślach braku wizjera w drzwiach. Patrzę na nadgarstek, na którym tkwi zegarek. 7:35. Muszę już wychodzić. Otwieram wrota, przechodzę przez próg, drzwi zatrzaskują się, a ja staję jak pręt wbity w beton. Samuel ...