1. Kuzynka, moje panny i złote łany…


    Data: 03.01.2023, Kategorie: wspomnienia, wakacje, wieś, Autor: Indragor

    ... nie wiem, czy dam radę”. A on na to, tym swoim niskim zniewalającym głosem: „Takie są przepisy, muszę panią dokładnie zrewidować. Nawet nie ma pani pojęcia, gdzie kobiety potrafią ukryć kontrabandę”. Miałam pojęcie – jęknęła kuzynka – i dlatego trochę się przestraszyłam, ale powiedziałam: „skoro takie są przepisy, to proszę mnie rewidować, panie policjancie” i dodałam tak tylko, co zwykle się wtedy mówi: „nie mam nic do ukrycia”. Nie sądziłam, że policjant potraktuje to tak poważnie, no i zaraz spostrzegłam, jak mi zsuwa te koronkowe majteczki. W dodatku powiał lekki wiaterek i poczułam, że teraz naprawdę już nie mam nic do ukrycia. „Och!”, jęknęłam i cała zadrżałam, bo policjant zaczął przesuwać tę swoją pałkę po już gołym moim tyłeczku. Powoli, powoli, coraz niżej, coraz niżej, a mnie powoli, powoli robiło się coraz przyjemniej i coraz przyjemniej... Nagle głośno krzyknęłam, bo policjant zaczął wsuwać swoją pałkę mi w dziurkę, hi, hi – i udając niski głos policjanta: – „Muszę sprawdzić, czy niczego TAM pani nie ukryła”, odezwał się na ten mój krzyk policjant. Tylko że ja krzyknęłam nie dlatego, abym coś przeciwko takiej kontroli miała, ale dlatego, że nagle zrobiło mi się bardzo, ale to bardzo przyjemnie, jak jeszcze nigdy dotąd. No i trochę się bałam, bo ta pałka była bardzo długa i gruba. Policjant zaczął mnie tam rewidować tą swoją pałką, hi, hi, tak przesuwając, to do przodu, to z powrotem, a mnie za każdym takim przesunięciem robiło się coraz przyjemniej, coraz ...
    ... przyjemniej, coraz przyjemniej, aż chyba z tej przyjemności straciłam we śnie przytomność, bo zaraz się obudziłam. – Endżi westchnęła. – Widzisz, jaka ci się trafiła zboczona kuzynka? – jęknęła, kończąc opowieść.
    
    – Nie jesteś zboczona – pocieszyłem.
    
    – Myślisz? – Spojrzała na mnie.
    
    – Nie tylko tobie takie rzeczy się śnią – rzuciłem półgębkiem.
    
    – Aha – krótko odpowiedziała kuzynka, kończąc wypowiedź równie krótkim chichotem i wygodniej układając się na plecach, zamknęła oczy, jednak uśmiech nie zniknął z jej twarzy.
    
    Intonacja owego „aha” wydała mi się mocno podejrzana i już chciałem coś odpowiedzieć, ale ciągnięcie tego tematu mogłoby okazać się wielce ryzykowne. Z kuzynką nigdy nic nie wiadomo i łatwo można by wdepnąć na jakąś minę, więc wzorem dziewczyny zamilkłem. W ciszy słychać było tylko kojące duszę i relaksujące dźwięki dzikiej przyrody, czasami ledwo słyszalnego szumu wiatru buszującego gdzieś w konarach drzew i, z rzadka, udomowionej przyrody w postaci odległego szczekania psów. Zamknąłem oczy i niemal w tym samym momencie, tuż koło mnie, usłyszałem odgłos przedstawiciela bądź co bądź udomowionej przyrody:
    
    – Oli...
    
    – Co? – Oby tylko nie o moich dziewczynach, westchnąłem w myślach z obawą.
    
    – No weź, opowiedz o tych swoich pannach. Ja ci opowiedziałam swój sen.
    
    – Nie – burknąłem.
    
    – A pamiętasz, jak w andrzejki wypuszczałeś... hi, hi, z balkonu ptaka na wolność, hi, hi...
    
    – No już bez przesady! To był paw, no fakt, że z balkonu.
    
    – Nikomu ...
«12...101112...42»